Zagubieni w tym biegu przez życie
Stawiamy czasami pytania i tezy
Nie mający pojęcia jak i kiedy zaufać
Komu nasze troski powierzyć
Z kim dzielić wszelkie słabości i sekrety
Z dna serca i umysłu
Nieustępliwe
Kiedy wychodzą nam gardłem konkrety
Co jest ważne
Co się liczy
Jakie obrać ścieżki
I jakimi są nasze autorytety
Wciąż dalecy od prawdy
Kłamstwem ubrane monety
Kiedy słów na ustach nie stało
Wcielamy się w rolę poety
By
Odnaleźć pokój w duszy
I spokój sumienia
Bo
To jak gdyby raj odzyskać
Znaleźć sposób na dumę co kusi
I w pokorze wytrwać
Nim zawiść jad wysączy
I serce gniewem zadusi
Na czerwonym dywanie
Sztucznych uśmiechów tysiące
Ubezwłasnowolnione
Bezbronne i mentalne owce
A ja wciąż biegnę
I krzyk mój cichy jeszcze
I pot i łzy
I dreszcze
I pragnę
I wierzę
I kocham
I jeszcze chwila minie
Nim skończę
Lecz serce moje
Pozostanie zawsze gorące