orac co sie da bo chuj wie co za plon będzie potem...
brak weny ale nacisk z parlamentu i izby rolniczej wienc oszczegam ze morze bydz hardkor...
no to zaczne od pogody.. przywiała bryza i troszke popadalo ale mrozik puscil to zrobilem troche orki i wszystko w jak najlebrzym porzadalu ! ino w ogole mnie rolnicza grypa hfyciła ale jakoś sie wybroniłem... potężne gorączki sny o paloncych się palach siana ... to było okrutne! wolałbym szesiciodniowe mrozy niż ten pocisk choroby... wczoraj przyszedl dzien balowy no i przyszlo bawic sie ale wtedy bylo wszystko i chujowy zjebał sie... ursus siadł mi w trymiga i nici z przedzimowej orki ... w ogole mam juz nowe dresy bo jadzka mi kupiłaa dzis. eno odpalam dzisiaj z rana mojego stefana(telefon komórkowy) a tam filmik chlaj chlaj ino dzis do rana chlaj chlaj zarzygaj wnet stefana daj mu w morde jak podskoczy ciiiiiiiiiii... mysle ja pitole ale obornik ale powoli powoli i wszystko przyszlo z czasem... przypomnialo mi sie żeśmy wczoraj obalili cztery wywrotki gnojownika a potem smyk na kielicha i ktos nagrywal filmy dokumentalne ktore mam w telefonie.. dobrze ze mam bo eno nic bym nie wiedział ! pozdrawiam was rolnicze dzieci! jak bedzie wena to napisze skladziejszy opis dnia! pozdrowienia ze słonecznych himalajów a dokklatnie z wieśnicy!