photoblog.pl
Załóż konto

Granice Zagubienia 60

Granice Zagubienia 60
Wróciłam do domu.  Byłam zbyt zmęczona kłębiącymi się w moim sercu uczuciami. Chciałam się wyciszyć, odpocząć, ale sumienie nie dawało mi spokoju. Chwiejnym krokiem ruszyłam w stronę baru, wzięłam całą butelkę whiskey i ruszyłam do pokoju. Moje pięści zacisnęły się w momencie, kiedy ujrzałam tego sukinsyna na moim balkonie. Energicznie do niego podeszłam i chwyciłam go za szyje.
-Co Ty tu gnido robisz ?!- wysyczałam.
-Chce porozmawiać nie wiesz wszystkiego. - odpowiedział spokojnie.
-Chce tylko jednego. Opuść mój dom!- warknęłam rozpalona z wściekłości.
-Eliza porozmawiajmy.
-Nie mam zamiaru !- Karol szybkim ruchem obezwładnił mnie i teraz to ja zostałam przyparta do muru.
-To go znajdziesz.- odpowiedział chłodno.- Po pierwsze jestem cholernie rozwścieczony, że grzebałaś w moich rzeczach.
-To masz spory problem.- przerwałam mu.
-Może tak grzeczniej co ? - zasyczałam, kiedy jego uścisk się wzmocnił. Posłałam mu mordercze spojrzenie a on się tylko uśmiechnął.- Po drugie cholernie drażni mnie Twój brak szacunku do mnie.
-Na szacunek trzeba zasłużyć. -gwałtownie złapał mnie za szyje, aż oddech ugrzązł mi w gardle.
-Milcz. Mam już Ciebie dość, wiecznie pyskata. Zawsze masz coś do powiedzenia, szkoda, że taka mądra nie byłaś jak braciszka chowałaś.- każde jego słowo było przesiąknięte jadem. Nie mogłam nic zrobić, chociaż oddałabym wszystko żeby zabić tego człowieka. - Wszystko układałoby się pięknie i wspaniale gdyby nie ta twoja wścibskość. Gdybyś poczekała może 3 tyg. wszystko być wiedziała, a my żylibyśmy sobie długo i szczęśliwie. z okropnym uśmiechem założył mi niesforny kosmyk za ucho. Taka ładna byłaby z nas para, a jaka wybuchowa mmm marzenie.
-Nigdy. - wychrypiałam.
-Oh naprawdę nigdy? Bo Twoje oczka jeszcze niedawno tak pożerały mnie.
-Czego chcesz ?! - warknęłam.
-Chce swoich pieniędzy. Widzisz gdybyś tak szybko nie poznała prawdy, zaszantażowałbym Twojego ojca i naciągnąłbym go na sporo kasy. Ale oczywiście Ty musiałaś polecieć z tym na policje, a cały mój plan poszedł w piach.
-Więc od początku chodziło Ci o pieniądze, co? Mój problem był dla Ciebie smakowitym kąskiem nie ? - moje granice zostały wyczerpane. Zabije go. Zabije.
-Żebyś wiedziała, ale Ty jak zwykle musiałaś wszystko spieprzyć. Same problemy z Tobą Elizo.
-Problemy to Ty dopiero będziesz miał.- odparłam.
-Oj nasz Kotek wystawił pazurki. Uroczo. - moja podświadomość kipiała. Co ja do cholery w nim widziałam !? Doskonale mnie podszedł, doskonale.
-Żadnej kasy nie dostaniesz ani ode mnie, ani od mojego ojca. Nawet, jeżeli mnie zabijesz niczego nie wskórasz u niego. Jestem dla niego nikim, tak samo jak ty dla mnie. Niepotrzebnym zużytym śmieciem.- w jego oczach zapłonął gniew. Mocnym ruchem pchnął mnie na ścianę, uderzenie było tak mocne, że zsunęłam się na ziemie kompletnie zamroczona.
-Jeszcze zobaczymy. - powiedział, po czym wyszedł.

Dodane 21 GRUDNIA 2016
272