Granice Zagubienia 58
Siedziałam na kanapie oparta o Kamila, nie myślałam. Nie czułam. Nie żyłam. Wykończyło mnie to. Nie miałam nawet siły trzymać otwartych oczu. Spojrzałam na Kamila, który ze skupieniem wpatrywał się w okno. Poruszyłam się lekko i od razu ujrzałam te przenikliwe oczy. Starałam się przywołać do porządku, zahamować swoje łzy. Jednak wszystko na marne. Kiedy tylko spoglądał w moje oczy, od razu łzy spływały po moich policzkach.
-Csss malutka. - wyszeptał czule w moje włosy, przytulając mnie bardziej.
-Ja już mam dość. Chce iść spać. -wyłkałam w jego koszulkę. Bez słowa wziął mnie na ręce i zaprowadził na górę. Położył mnie na łóżku i spojrzał na mnie niepewnie.
-Zostań. -powiedziałam cichutko. Otuliłam się kołdrą, wdychając w nozdrza jego zapach.
**
Obudziłam się późnym popołudniem, leniwe rozciągnęłam się i przebiegałam wzrokiem po pokoju. Duże łóżko, szafa, biurko jednym słowem normalny pokój. Jednak to pomieszczenie wydawało się takie inne, niepasujące do tego domu. Panowała tu harmonia, wszystko poukładane. A na dole totalnym rozpierdziel. Cicho wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. No tak cały Kamil, wszystko kolorystycznie poukładane. Wyciągnęłam niebieską koszulkę i szybko się w nią przebrałam. Sięgała mi do połowy uda, więc spokojnym krokiem ruszyłam na dół. Zastałam go tym razem w kuchni, stał oparty o blat i czytał gazetę. Chyba nie usłyszał jak przyszłam.
-Amm co tam takiego ciekawego czytasz?- zapytałam spuszczając głowę. Rumieniec wlał się na moje blade policzki, co odebrało mi już do reszty pewność siebie. Powoli spojrzałam na niego.
-Zdecydowanie wolę Ciebie w niebieskim niż czarnym. - uśmiechnął się puszczając mi oczko. Uśmiechnęłam się lekko zawstydzona.
-Przepraszam za to wczoraj, nie wiem co we mnie wstąpiło. To nie miało się wydarzyć.- wyszeptałam, skubiąc obrus na stole.
-Ja się cieszę, że ta sytuacja miała miejsce. Bo w końcu zrozumiałem, co się z Tobą dzieje.- odrzekł spokojnym głosem.- Wiesz, kiedy odeszłaś tak bez słowa poczułem się jak śmieć. Potem dowiadywałem się, jaka jesteś zepsuta, wredna wręcz okropna. I wysłuchując tych plotek znienawidziłem Ciebie, że tak zniszczyłaś swoje życie. Jednak widząc Ciebie wczoraj, uświadomiłem sobie, że Ty wcale nie zniknęłaś. Wiem, że gdzieś tam w środku jest moja Eliza. Natomiast moje oczy widzą tylko tą zagubioną część. Widzą jej system ochronny, ale nie ją samą. - spojrzałam w te jego zgubne oczy. Ale zamiast blasku, zobaczyłam ból. Prawdziwy, szczery nieudawany ból, który sama mu wyrządziłam. Zacisnęłam ręce i westchnęłam.
-Nie chciałam żeby nasza znajomość się tak skończyła, ale też nie mogłam tak dalej. Nie chciałam, aby mnie ktoś znowu zranił. Ludzie, których kochałam zawsze ode mnie odchodzą, a ja nie chciałam kolejny raz zaznać tej samotności. Wolałam, więc to przerwać zanim zaszłoby to za daleko. Przepraszam.- wiedziałam, że słowa nigdy nie zasypią tej przepaści, jaką między nami wykopałam.
-Wierze Ci, ale należą mi się jakieś wyjaśnienia. Jednakże wszystko w swoim czasie. Najpierw zjemy zapiekanki tak jak kiedyś. - powiedział obdarzając mnie swoim kojącym ból śmiechem. Wiedziałam, że tylko jemu będę mogła wyznać wszystko nawet, jeśli całkiem mnie znienawidzi.
Witajcie Kochani. Jak myślicie czy uczucie między Elizą i Kamilem odżyje ? Czy los Elizy zmieni się tak jak tego pragnęła? :D
Inni zdjęcia: Przylaszczkowy sezon elmar1413 akcentovaStalowo judgaf;) virgo123Wiosenny czwartek jabolowekrwiJeszcze maskowo. ezekh114478 mzmzmzNie poddam się ! dawsteMoon photographymagicNa serio kurdupelpunk1477