photoblog.pl
Załóż konto

Granice Zagubienia 56

Granice Zagubienia 56
Z nowym dniem, w moją duszę wstąpił nowy plan. Nie byłam zbyt dumna, z tego, że potrzebuje jego pomocy. Jakoś moje wnętrzności aż dygotały na myśl, że muszę się u niego stawić. Po chyba 10 minutach gapienia się w sufit i zbierania w sobie odwagi, wykonałam telefon.
-Halo? - odpowiedział chropowaty głos po drugiej stronie.
-Cześć Kamil, z tej strony Wolska. - odpowiedziałam zupełnie obcym mi głosem. Boże tyle czasu z nim nie gadałam, a reakcja mojego ciała na jego głos była niespodziewana. Poczułam ciepło rozlewające się po moim ciele. Kiedyś Kamil i ja kręciliśmy ze sobą a iskrzyło jak jasna cholera. Jednak to nie było wtedy dla mnie, szukałam pocieszenia, rozrywki po pogrzebie a on się świetnie do tego nadał. Wycofałam się w momencie, kiedy oboje chcieliśmy z tej znajomości czegoś więcej, wtedy zapaliła się czerwona lampka. To był koniec, zerwałam z nim kontakt.
-Wow Eliza, co się stało, że zaszczyciłaś mnie telefonem. - syknął chłodno w słuchawkę. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł mi po plecach. Nie należał do uprzejmych i pomocnych ludzi, był z tej grupy, co należy omijać szerokim łukiem.
-Amm wiem Kamil, że między nami było różnie, ale jestem zmuszona poprosić Ciebie o pomoc.- słowa grzęzły mi w gardle. Upadek mojej dumy był coraz bliższy.
-Nie załatwiam spraw przez telefon. - odparł beznamiętnie.
-Wiem, ale nie mam pojęcia gdzie Ciebie szukać. - odparłam cicho.
-Wyśle Ci adres smsem. - dźwięk przerwanego połączenia brzęczał mi w głowie. Oj kochana wracasz do mrocznej przeszłości. Jednak wiedziałam, że nie mam innego wyjścia. Po niecałej minucie dostałam adres, więc szybko ubrałam się w czarne rurki i w czarny sweterek z ćwiekami. Dobrze, że dzisiaj nie było upalnie, biorąc plik pieniędzy w kieszeń zbiegłam do garażu. Odpaliłam moją Yamahę i od razu uderzyły we mnie wyrzuty sumienia. Przez to wszystko nie zaglądałam do niej od prawie miesiąca. Pewnie moje maleństwo się stęskniło. Szybko nałożyłam kask i ruszyłam do Kamila. Jazda zajęła mi maksymalnie 10 min. Już zapomniałam, jakie to uczucie łamać wszystkie przepisy i zapierdalać przez miasto. Kiedy dojechałam na miejsce moim oczom ukazał się ponury dom.
-Zupełnie w jego stylu.- wyszeptałam do siebie, kierując się w stronę drzwi. Bez żadnych obaw weszłam do środka i zajrzałam do wnętrza domu. Zastałam go w salonie rozwalonego na kanapie. Wyglądał jak zawsze, może tylko bardziej dojrzale. Jego kruczoczarne loczki opadały na czoło a kiedy spojrzał na mnie tymi błękitnymi oczami, nogi miałam jak z waty. Ooo tak te oczy mówiły wiele, to właśnie je w nim najbardziej zapamiętałam. Niezręczna cisza wdarła się do domu.
-Amm nic się nie zmieniłeś.- powiedziałam opierając się o fotel.
-Chciałbym powiedzieć to samo o Tobie, ale zbyt wiele plotek do mnie doszło. Więc jakoś nie przejdzie mi to przez gardło. - poczułam się jakbym dostała w policzek. Mogłaś się tego spodziewać. Zbierając w sobie resztki opanowania, jakie mi zostały, spojrzałam mu w oczy.
-Przyszłam tutaj w interesach, więc zabierz się do tego, co potrafisz najlepiej. - odpowiedziałam chłodno. Jednak nie wiem czemu ale wyrzuty sumienia z nim związane odezwały się chórem. Wiedziałam, że powinnam go przeprosić i pogadać o tym, co zaszło między nami, ale w jego kwestii najlepiej wychodziła mi ucieczka. I Ty uważasz siebie za waleczną, zakpiła ze mnie podświadomość. Ja już sama nie wiedziałam, jaka jestem.
-To czego chcesz ?- zapytał zdenerwowany. Będzie ciężko.
-Potrzebuje dostać hasła do tych kont. - odparłam kładąc na stole kartkę. Po chwili ciszy wyciągnęłam na stół pieniądze. Boże czemu czuje się tak obco ?!
-Nie chce od Ciebie pieniędzy.- warknął wstając.
-Przestań należą Ci się. - odparłam wstrzymując oddech. Kamil zbliżył się do mnie i spojrzał na pieniądze.
-Zabierz je albo nie mamy, o czym gadać.- Odparł lustrując mnie wzrokiem. Mimo, że miał dwadzieścia lat wyglądał mega dorośle, seksownie i niebezpiecznie. Boże o czym ja myślę, skarciłam się w duchu. Spojrzałam niepewnie na pieniądze, podniosłam wzrok i założyłam ręce na brzuchu.
-Nie kłóćmy się o to, interesy to interesy.
-Może dla Ciebie to w porządku płacić za wszystko ludziom, ale ja mam jeszcze szacunek do siebie i ich od Ciebie nie chce. - Spojrzałam na niego a moje oczy zaszkliły się. Zabolało to, więc nie mówiąc nic wyszłam z domu. Czułam jak moje serce kołacze, a krew boleśnie szumi w uszach. Drżąc wsiadłam na motor i odjechałam stamtąd najszybciej jak mogłam. Nie wiele myśląc, ukochane dwa koła zaprowadziły mnie na skałki. Cholera tak bardzo się zmieniłam ! Sama nie wiem czy na dobre czy na złe. Czuje tak wiele uczuć, kiedyś była pustka. Teraz brakuje mi miejsca, aby pomieścić kłębiące się we mnie emocje. Zaniedbałam wyścigi, zaniedbałam to miejsce, które kiedyś było dla mnie wszystkim. Opadłam na skały i spojrzałam przed siebie, wzrok z każdą sekundą coraz bardziej mi się rozmazywał. Nie wiem kim jestem, pogubiłam się w życiu. Jedynym celem, jedyną wiadomą w tym wszystkim była zemsta. A reszta zagubiona była w otchłani, która pożerała mnie każdego dnia.

Kochani jak podoba Wam się część? Czy ktoś tu jeszcze ze mną jest ?

Dodane 7 LIPCA 2016
308