photoblog.pl
Załóż konto

Granice Zagubienia 54

Granice Zagubienia 54
Niechętnie wstając z łóżka wykonuje swoje poranne czynności. Czując, że każda minuta zbliża mnie do nieuniknionego zderzenia z problemem. Patrząc się w stronę szafy, czuje jedynie rosnącą ekscytacje. Szatańską ekscytację. To do dzieła Elizo ! Energicznie otworzyłam szafę i zabrałam się za szukanie jednej małej ale jak cennej rzeczy. Kiedy w końcu znalazłam pendrivea zabrałam się do pierwszego planu. Cel miał na nazwę "Sukinsyn zwany ojcem". Odtworzyłam pliki i od razu znalazłam to co chciałam. Lewy przekręt finansowy wobec urzędu skarbowego, nielegalne handlowanie i sprowadzenie aut, oj lista jest długa. Wydrukowałam wszystko i schowałam do czarnej teczki. Więc teraz pozostaje złożyć donos. Uśmiechając się szelmowsko ruszyłam do łazienki. Po niecałej godzinie stałam ubrana jak młodsza wersja mojej matki. Biała koszula do tego elegancka ołówkowa spódnica i szpilki. No cóż czasem sytuacja wymaga pewnych przebieranek. Złapałam teczkę i zbiegłam do garażu. Z piskiem opon wyjechałam z domu. Czas zacząć grę. Tylko tym razem to ja wygram.
Kiedy zatrzymałam się przed budynkiem policji, wzięłam głęboki oddech. Zniszczymy ich skarbie, tak jak oni zniszczyli nas świat. Z delikatnym uśmiechem i duszą wypełnioną determinacją ruszyłam do odpowiedniego pokoju. Pewna siebie zapukałam i energicznie weszłam do środka. Moim oczom ukazał się inspektor w wieku może trzydziestu lat. Spojrzał na mnie jakbym pomyliła pokoje.
-W czym mogę pomóc?- zapytał lustrując mnie wzrokiem. Bez słowa usiadłam na krześle i położyłam teczkę na biurku.
-Chciałabym złożyć donos o defraudacji pieniędzy i nielegalnym handlem. - odparłam spokojnym głosem. Mężczyzna spojrzał na mnie a potem na teczkę.
-Zdaje sobie Pani sprawę, że to poważne zarzuty?
-Niech mi Pan wierzy mam niezbite dowody, że ten człowiek zasłużył w końcu na nauczkę.- Miałam ochotę skakać, ze szczęścia. Sukinsyn już się z tego nie wywinie.
-Poproszę Pani dowód osobisty. - bez słowa podałam go i uważnie obserwowałam policjanta.  Po wypełnieniu protokołu otworzył teczkę i przeglądał ją delikatnie wciągając powietrze.
-Faktycznie dowody ma Pani niepodważalne, ale dziwi mnie pewna rzecz. Nie jest Pani wstyd oskarżać własnego ojca? -Nie podoba mi się ten ton.
-A nie uważa Pan, że wystarczający wstyd przyniósł tymi czynami rodzinie, jak i inspekcjom państwowym. Tyle lat zwodził was za nos, więc spodziewałam się raczej wdzięczności. -mój głos przybrał barwę nieco złowrogą, jednakże mój rozmówca zdawał się nie zwrócić na to uwagi. -Po drugie z punktu prawnego, mam zapewnione, że mogę zostać anonimowym oskarżycielem.
-Widzę jest Pani dobrze poinformowana.- odparł sucho.
-Cóż lubię być obeznana, co do swoich praw. - uśmiechnęłam się szyderczo.
-Dobrze, przyjmę Pani wniosek a dokumenty załączam do protokołu. Kiedy sprawa ruszy odezwę się do Pani.
-Świętnie. Do zobaczenie inspektorze. - Zadowolona z siebie wyszłam z komendy. Jak zawsze akcja przeprowadzona perfekcyjnie.  Teraz czas powoli kąsać interesy matki, ale najpierw ukuje ją prosto w serce.

Dodane 30 CZERWCA 2016
195

Informacje o historiemalowanesercem


Inni zdjęcia: 4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24