photoblog.pl
Załóż konto

Granice Zagubienia 53

Granice Zagubienia 53
Kroczyłam przez miasto z pustym sercem, z pustą duszą. Nie istniałam. Wszystko, w co wierzyłam legło w gruzach. Pękło jak bańka mydlana. A papiery ciążyły przy moim boku. Każda zagojona rana, otwierała się z jeszcze większym bólem. Moje serce krwawiło, moja dusza opłakiwała los. Jednak czyj los ? Mój? Czy może mojego zmarłego brata? Gubiłam się w własnych uczuciach. Byłam chwilami szczęśliwa, że Szymon żyje. Jednak chwile te były ulotne, a w ich miejsce wkradało się bardziej mroczne uczucie. Nienawiść. Tak silna by stawić wszystkim czoła i dokopać im tak jak oni skrzywdzili mnie. Zrujnować ich świat jak to uczynili z moim. Wykończyć każdego z nich po kolei. A na koniec skończyć z własnym cierpieniem. Odejść. Tylko ta myśl przynosiła ulgę. Już nie ucieczka rozweselała moje myśli, lecz odejście z tego świata na zawsze. Schować siebie przed tym całym cierpieniem.
Wyrywając się z amoku myśli, popatrzyłam się na swój dom, na swoje piekło. Czułam gniew, w  każdym kącie tego domu zalegały kłamstwa i oszustwa. Wchodząc na posesje, czułam jak każdy krok stawał się coraz cięższy, coraz bardziej męczący. Otworzyłam drzwi i od razu moje oczy napotkały pytający wzrok Emila.
-Gdzie byłaś?  zapytał lustrując mnie wzrokiem.
-Odpierdol się.  warknęłam i udałam się do swojego pokoju, ignorując jego osobę. Zamknęłam drzwi na klucz, spojrzałam na swój pokój. Na swoje więzienie. Klatkę, w której ciągle kłębiły się emocje. Osunęłam się na ziemie i wyciągnęłam dokumenty. Spojrzałam na nie rozmazanym wzrokiem, czując jak pętla wokół szyi się boleśnie zaciska. Starałam się skupić, wymyśleć jakiś plan działania. Nie byłam wstanie. Chciałabym zapaść się teraz pod ziemie, zniknąć przestać oddychać cokolwiek. Byleby przestać czuć tą cholerną, pierdoloną pustkę w środku. Skuliłam się, wyjąć, rycząc jak rozkapryszona dziewczynka. Jak zagubiona dziewczynka, krocząca w mrok. Czułam jak z każdym oddechem ból się wzmaga. Jakby ktoś ciągle wbijał ci nóż w plecy. Leżałam tak dopóki moje oczy nie wysuszyły się z łez. Pozbawiona siły do życia, podniosłam się z podłogi. Wyjęłam paczkę fajek i usiadłam na łóżku
I co teraz?
To było doskonałe pytanie. Jednak nie znałam na nie odpowiedzi. Z upływem czasu w mojej głowie rodziły się coraz bardziej pojebane pomysły. Jednak mimo zdrowego rozsądku, podobały mi się one. Było tyle możliwości by dokonać zemsty. Zemsty, która dotknie każdego z nich. I będzie ich nękać aż stracą wszystko. Cały dorobek życia. Zacznę od ojca, chwile potem uderzę w matkę. By na koniec zmierzyć się oko w oko z Szymonem. Przyłożyłam głowę do poduszki, modląc się o sen. Modląc się o chwile ukojenia. O parę minut nieświadomości.
**
Noc była straszna, czułam się wykończona nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Cholernie piekły mnie oczy, a brak jakiejkolwiek siły odbierał mi chęci do wszystkiego. Jedyne co mnie napędzało to nienawiść. Tylko dzięki niej wstałam by rozpocząć swój dzień. Wstałam jako nowa Eliza, jako moje diaboliczne wcielenie. Koniec z jakimiś teatrzykami, teraz gramy w otwarte karty. Zasada jest prosta.
Zero litości.
Zero skrupułów.
Zero ludzkich uczuć.
Zniszczę cały świat, który tak układali. Zburzę cały porządek i będę napawać się każdą chwilą ich upadku.

Dodane 28 CZERWCA 2016
203

Informacje o historiemalowanesercem


Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24