Granice Zagubienia 48
Dni mijały mi okropnie ciężko. Bałam się swojego własnego cienia. Nie wychodziłam z domu, tutaj czułam się najbezpieczniej. Karol codziennie mnie odwiedzał i wspierał, co się nie podobało Emilowi, który nie chował swojego oburzenia. Mimo tego, że to ja nie chciałam wychodzić z domu, czułam się jak zamknięty ptak w klatce. Straciłam swoją pewność, nie ufałam nikomu nawet sobie. Czułam pustkę i to cholerne uczucie, które towarzyszyło mi w każdej minucie. Uczucie tracenia kontroli nad własnym życiem, nad samą sobą. Mój ochroniarz Wojtek też już nie ma do mnie cierpliwości, wcale mu się nie dziwie. Sama z sobą nie wytrzymuje a co dopiero inni. Cała ta sytuacja w ogóle jest do bani. Nie potrafię wykrzesać z siebie walecznej i dzielnej Elizy. A zamiast tego mam wrażenie, że jestem krucha jak szkło. Nie umiem zebrać myśli, nie potrafię znaleźć wyjścia z tej sytuacji. Zatracam się w coraz większej samotności. Jedne co czasem pozwala mi racjonalnie myśleć to opierdol od Karola. Dzisiaj się spóźnia, zawsze przychodzi o 19 i razem oglądamy zachód słońca a dzisiaj sama muszę go oglądać. I jak zwykle muszę się rozkleić. Nie umiem hamować łez, czuje się wobec nich bezradna. Opadłam na leżak i wpatrywałam się w niebo, jakbym szukała odpowiedzi, jakieś porady wskazówki cokolwiek.
-Śliczne chmury nie ?- zapytał głos za mną.
-Spóźniłeś się. - oderwałam krótko i ostro.
-Wybacz miałem parę spraw do załatwienia.
-To trzeba było się nimi zająć i nie zawracać sobie mną głowy.
-Ej nie zaczynaj dobra?- Powiedział poirytowany Karol.
-Sorry.
-Zbieraj się! - powiedział klepiąc mnie po nogach. Spojrzałam na niego i skrzyżowałam ręce.
-Nigdzie nie idę, chcę tutaj zostać.
-Mojej babci chyba nie odmówisz co ? - zapytał uśmiechając się zadziornie.
-Mam nadzieje, że nie wygadałeś się jej. powiedziałam lustrując go wzrokiem.
-Głupia jesteś ? To jest nasza sprawa a nie jej, nie chce jej niepotrzebnie denerwować.
-To dobrze. - odparłam spokojnie.- I to moja sprawa.
-Ehh nie zmienisz się nie ?- zapytał zrezygnowany.
-Nie, bo mam zamiar wrócić do gry. Tylko na razie nie mam do tego siły.
-Wole jak jesteś po prostu sobą a nie Bóg wie kim.- odparł cicho. Nie chciałam drążyć tematu i tak wystarczająco już się do niego przywiązałam. I choć zdaje sobie sprawę z tego, że będę cholernie cierpieć to nie potrafię przestać. Ciągle chce go mieć więcej i więcej.
-Zbieraj się chyba, że chcesz żebym Ciebie ubrał.- odparł śmiejąc się.
-Prędzej umrę niż Ci na to pozwolę.- odparłam sucho. Oh jesteś tego pewna Elizo ?
Bez słowa weszłam do pokoju i zamknęłam się w łazience. Ogarnęłam spuchnięte oczy, włosy związałam w kitkę i przebrałam się w czyste ubranie. Zrobiłam delikatny makijaż i wpatrywałam się w swoje odbicie. Jesteś żałosna wiesz? Boisz się wyjść z domu ? Brawo zachowuj się jak wariat. Nie mogąc znieść dalej tych myśli niemal wybiegłam z łazienki.
-Wszystko okey ? -zapytał Karol.
-Tak, miejmy to już z głowy.- powiedziałam nieco zdenerwowana. Karol zbliżył się do mnie i jak to on ma w zwyczaju przytulił mnie w swoim żelaznym uścisku. Uwielbiałam to.
-Nie bój się El, nic Ci się nie stanie obiecuje. - odparł gładząc moje plecy. Czułam, że uginają się pode mną nogi. Nie z tych motylków w brzuchu, tylko ze swojej własnej słabości. - Ej nie płacz, bo wychodzimy! - zagnił mnie Karol. Bez słowa się od niego odsunęłam i ruszyłam ze spuszczoną głową przez dom.
Pewnie fani Karola będą wniebowzięci z zaistniałej sytuacji. Ciekawi mnie czy są tutaj zwolennicy Emila ;)
Inni zdjęcia: Przylaszczkowy sezon elmar1413 akcentovaStalowo judgaf;) virgo123Wiosenny czwartek jabolowekrwiJeszcze maskowo. ezekh114478 mzmzmzNie poddam się ! dawsteMoon photographymagicNa serio kurdupelpunk1477