Rozdział 2.
W nie zawsze zdrowej ale atmoswerze wzajemnej miłości młody chłopak dorastał dzień, drugi, trzeci... Kolejne kłótnie, kolejne awantury.
Policja w domu była już codziennością. Jak to wytłumaczyć? Sam nie wiem, może to dla dobra obydwu, może tak musiało być.
Zamknięty w drugim pokoju modlił się tylko o to, żeby to się już skończyło. Brat, choć to wszystko z jego powodu zawsze kochał młodego
i nigdy nie pozwolił by stała mu się krzywda. Jak to wszystko odbiło się na jego psychice, wszystko z czasem.
Bywało ciężko, płacz matki, bezradność ojca, w oczach młodego nie było to w porządku, jednak sam nic na to nie mógł poradzić.
Nocne awantury, albo pustka. Obydwu chłopakom nie było łatwo dorastać, nie ten klimat, nie te towarzystwo.
Młody chyba wtedy dopiero zaczynał podstawówkę, samo to przysparzało mu problemów, nowi znajomi, nowe otoczenie i nowy etap życia.
Co u brata? Było kilka nieprzyjemnych epizodów, ale chyba najważniejszy to ten, że trafił do ośrodka.
Matka z młodym odwiedzali go czasem, choć obydwu stronom nie było łatwo.
Inni zdjęcia: 1465 akcentovaTaka ja :* pati991Z koszyczkiem z ubiegłego roku pati991Mix pati991:) dorcia2700On najprawdopodobniejnieKormoran daje rade bluebird11... maxima24... maxima24... maxima24