'zrobiłaś minę, jakby brakowało octu na półkach w poprzedniej epoce' Radek
dzisiaj jest jeden z tych dni, w których nie masz ochoty na nic. Co więcej - nie przeszkadza ci że wyglądasz jak wywłoka bo czekanie, chwiejność i hamletyczna dezorientacja krzyżują ci ręce, wykrzywiają wargi i, przede wszystkim, kłują cie tak dotkliwie, że instynktownie chcesz zrzucić odrobinę tego ścierwa z siebie na innych.
brak wszystkiego dopada cię mocniej niż zwykle. nie masz słów, którymi zaprosisz do mówienia o tobie,
nie znajdujesz siły, by żebrać o podarowanie ci odrobiny spokoju.
siedzisz, trzęsiesz się i liczysz sekundy, kalorie, że to sie skończy,
pewnego chłodnego, jesiennego wieczoru uczepisz się kochanej dłoni
pójdziecie na spacer
do lasu, może gdzieś bliżej
i będziesz wyglądać naprawdę szczęśliwie.
przy okazji - czasami widzę, że wyglądasz niedobrze
rozłożony na ziemi
z czekaniem na butach i zmęczeniem na paznokciach
najwygodniej byłoby cię wtedy pokryć fiksatywą
jak wszystko
co wyszło spod moich pytyjskich oczu
wyrosło z dychawicznych oddechów
że czasami też wyglądasz jak święta szafa
krytycznie, prawie śmiertelnie
stojący przy kuchennym oknie
majestatyczna rachityczność
chodź, zrobimy synagogę z miasta
będziesz newralgicznym detalem
a ja będę udawać
papier ze słowem
wciśnięty w twoją jasną dłoń.
/jest mi wstyd. tak po prostu - cholernie wstyd.