fenyloamina, bo zdecydowałam cierpieć alergię, zamiast brązowej głowy i mianowania się cieciem.
i9-miesięcznaposucha - październik minus styczeń = 9. cześć.
Nie wiem czemu tu wróciłam dzisiaj i nie zamierzam też dzielić się tutaj ze wszystkimi, dzień po dniu tym, co u mnie.
U mnie na ten moment źle, mówię prawdziwie, na tyle szczerze, na ile potrafię mówić bezgłośnie do monitora.
Nie potrafię się odnaleźć przy nikim. Czuję, że ucieka mój najlepszy czas i cholernie się boję, że nic nigdy nie będzie w stanie pogłaskać mnie za to po głowie i powiedzieć 'cześć sandra, byłaś dzielna, choć powinienem cię kopnąć w dupę za to, że tak często sobie na to pozwalałaś'.
Boję się dworców, pociągów i pięciogodzinnej podróży.
Boję się o ludzi, którym z taką łatwością przychodzi przywiązywanie się do mnie.
Boję się, że pewnego dnia, w jednej sekundzie ucieknę stąd i rozczaruję wszystkich.
nie widzę siebie wyraźnie, ani na daleko. tak bardzo mnie dławi w środku, chce mi sie rzygać, chciałabym się porzygać tym wszystkim, co sobie wymyśliłam i tym, na co czekam. Nie chcę już tak mieć, naprawcie mnie.
to, co wstawiłam wyżej, wbrew pozorom wcale mi się nie podoba. Salvador wygląda jak dziewica z masochizmem w głowie i sadyzmem w oczach. Szczególnie uderza mnie przesyt symboli powiązanych z Dalim zupełnie, jakby ktoś chciał zawrzeć go całego na określonej, ograniczonej materii. i nie wiem jak Was, ale mnie osobiście przyprawia o spazmatyczny chichot zrobienie z jego lewej ręki marchewki. ; d / jedyne, co postanowiłam to obnażać od czasu do czasu swoje mniej lub bardziej artystyczne konkluzje. fajnie, co?
dziękuje Dominice za to, że jest.