Jeszcze jedno ze studniówki...
A wczoraj była gejowska impreza u Mastera, czyli 15 idiotów.
Było ciekawie, licze toasty m.in. za zdrowie Michaela Jacksona, za rząd Haiti oraz osobna butelka wódki wypita za pielęgniarki szpitala im. Jurasza.
Jeszcze tydzień spania, uczenia się po kilka godzin historii oraz wosu, a potem ostatnia prosta w liceum.
Zaczyna się robić coraz weselej i ciekawiej. Jeszcze chwila i jak Larry Flynt będę mógł powiedzieć "Zboczeniec powrócił!" Gdyż tak naprawdę już niewiele brakuje, aby powrócił stary, dobry Grzechu!
A jak narazie nadal zastanawiam się nad ścięciem włosów!