Natura najeżdża: stare gawrony w ogrodach kolegiów
Wciąż mówią, jak ruchliwe dzieci, w języku uczuć,
Obok wież rzeka wciąż płynie do morza i będzie płynęła.
Kamienie tych wież są wciąż zupełnie
Zadowolone ze swej wagi.
Skały i żywe istoty są tak mocno w sobie zakochane,
Że ich miłość własna wyklucza inne grzechy,
Przeszywają serca naszych studentów niedbałym pięknem,
Przeciwstawiają swój jedyny błąd
Ich niezliczonym wadom.
Dalej są jakieś fabryczki, później wielkie zielone hrabstwo,
Gdzie papieros pociesza złych, a hymn słabych,
Gdzie tysiące nerwusów rozpycha się i wydaje pieniądze:
Eros Paidagogos
Płacze na dziewiczym łożu.
A nad gadatliwym miastem, jak nad każdym innym,
Płaczą anioły bez przydziału. Również tu znajomość śmierci
Pochłania jak miłość, i czyste serce odmawia
Niskiemu, szorstkiemu głosowi,
Który nie zaśnie, dopóki go ktoś nie wysłucha.
To smutne ze sa takie anioly bez przydzialu.
przeciez one bardzo by chcialy miec kogos w swojej opiece.
jestv pare powodow dla ktorych nie moga miec.
wyzej jest napisany pierwszy,
ze musi je ktos wysluchac,
bo zapewne umarly i dlugo nie wiedzialy o swojej smierci,
blakaly sie po szarym dla nich swiecie,
badz maja jakas nie zalatwiona sprawe.
wiem ze to zazwyczaj maja blakajace sie dusze, czyli duchy,
ale anioly tez moga byc.
nastepna opcja to taka ze moze za zycia zrobily cos zlego,
czego tweraz zaluja,
i musza pokutowac ,
i sa aniolami bez przydzialu,
a swoj przydzial dostana jak je ktos wyslucha.
duzo mozna by o tym myslec i pisac,
lecz moze to innym razem,
teraz to nie mam sil na to.
a jak wy myslicie?
czemu sa anioly bez przydzialu?