(...)Znajdowała się na dachu... na dachu najwyższej budowli w mieście.
Siadła na krawędzi i nie patrząc w dół podziwiała panoramę.
Światła okien, jak iskierki pełne nadziei widniały na czarnym tle bloków. Jeszcze widziała nocny klub gdzie pewnie teraz szczęśliwy przebywał
jej chłopak. Tysiące myśli przechodziły jej przez głowę.
Myślała o przyjaciółkach, rodzicach... tak ... ale właśnie od nich chciała iść.
Była tam tylko jedna droga. Wstała... stanęła na krawędzi.
Cofnęła się o dziewięć kroków w tył. Stanęła w miejscu.
"To za niesprawiedliwość na świecie" - krzyknęła i zrobiła pierwszy krok.
"To za głód i choroby." - powiedziała robiąc jeszcze jeden krok w przód.
"To za wojny." - zrobiła trzeci krok.
"To za ból i cierpienie." - krzyknęła robiąc następne dwa kroki.
"To za bezdomnych." - posunęła się w przód.
"To za wszystkie zabite dzieci." - powiedziała robiąc siódmy krok.
"To za wszystkie biedne psy żyjące na ulicach." - szepnęła... i robiąc ósmy krok zaczęła płakać.
"To za to że nigdy nie było mi dane poznać moich rodziców" - przez łkanie dochodził jej głos.
Stała już na krawędzi... popatrzyła w dół. Wiedziała dobrze co robi. Nie chciała dłużej się męczyć.
Wychyliła jedną nogę za krawędź. Popatrzyła na potężnego trapera ledwo co widocznego spod szerokich spodni. Pomyślała o swoim chłopaku
"To za Ciebie... i za naszą miłość, która zniknęła tak szybko jak się tylko zjawiła.. O ile wogule się zjawiła.." - szepnęła...
Wszystko zaczęło wirować. Przeleciało Jej tylko całe życie przez oczmi pełnymi łez.. Jak film..
A potem tylko sekunda bólu... i roskosz....
I jak sie wam podobala historyjka?
...Po smierci tanczy z motylami...
...jak na obrazku...
wyrazcie swoja opinie.
mam dalej umieszczac jakies historyjki?
bo moge z checia ;)
pozdroffki 4 all