Przecież każdy wie, jak jest marzyć, prawda?
Marzy się wtedy kiedy, rzeczywistość i sny widnieją na brzegu sprzeczności.
Tworzą jedną całość.
A w głowie rośnie budynek z wygraberowanymi zdaniami, że to wszystko można pogodzić.
Bo życie bez marzeń nie miałoby sensu.
Jedni marzą o tym by zabłysnąć, inni zaś o lepszym życiu.
Marzy się w dzień, w noc.
Czasami można dać ponieść się temu niesamowitemu uczuciu lekkości, aż ponadto.
Ja osobiście pragnę, kocham i wielbie nie to co widzę, lecz to o czym marzę.
Dziwne? Ja jestem dziwna.
Marzenia spełniają ludzie odważni, a ci mniej, zamykają je w sobie i łamią jakiekolwiek klucze.
A czy nie pomyśleli przed tym, że marzenia same w sobie chcą się spełnić?
Czy nie mają pojęcia o tym, że marzenia są po to aby je spełniać?
W życiowym słowniczku nie istnieje słowo "nie-możliwe".
Mogą być jednynie rzeczy trudne do wykonania.
Nie, nie-możliwe.
Czasami kocham mój słowotok, wiecie?
Bardzo mocno, aż cholernie wierzę w przeznaczenie i moc pragień.
Marzenia nie są gównem.
To człowiek porzucający je jest gównem.
Bo marzenia nigdy nie umrą. Nie zostawią, nie zawiodą. Ich nie można winić. Winić można siebie, za to, iż niezapoznaliśmy się z ich granicami. To one pozwalają na kolorwanie życia trochę bardziej. Dajmy im zbudować dom, z którego po kolei będziemy zabierać pędzel, pędzel, który zmieni nasze barwy.
Uda się, na prawdę.
To taka moja mała uwaga.
;-)
Alex feat. Y-ass. - Du hast den schönsten Arsch der welt.