Tegoż to ranka wstałem zaspany,
po dniu poprzednim dalej utyrany,
czegom to nie robił jakem się zsapał,
i z tą myślą przeszedł mi do wstawania zapał.
Jednakże coś w okiennice puka,
otwieram oko i przez mgłe widzę,
cóż za baba jak ja jej nienawidzę!
Nie otwieram, ja tu władzę stanowie, a ona niech stuka.
Po chwili myśle sobię "za wiele już tego",
koniec ma miła tego dobrego,
wstałem, majtki poprawiłem i lece,
a ta jak mnie ujrzała od razu w górę kiece.
Toż to skandal, jak ona tak może!
Dzika i ostra jak jelenie poroże,
krzyczę, wołam wije się i bije,
na nic te trudy i wysiłki, ona mnie zabije...
W końcu wyczerpany padam bez ruchu,
myśle sobie "chciałeś, to masz ospaluchu".
Wten kobita spokojna sie zrobiła,
powolutku nademną swą lice nchyliła.
"Panocku, panocku mój kochany,
czemuś nie przyszedl do swojej panny?"
Ja jej zaś na to krótko rzeczę,
Że dziś takim zachowaniom przeczę.
To mi babsko pokazało,
jaką siłe w ręku miało.
Powiedz mi mój Pani Boże
Jak to jest, że baba chce, a chłop... Nie może.