A więc to jest... piesek ;D
Bezimienna suczka jak na razie.
Jest wielkości stopy Gumy... yhy... ;D
I prawie wcale w nocy nie spalam przez nią...
Zachcialo jej sie piszczeć, szczekać, biegać...
Aż w końcu wzięlam ją do siebie do lóżka...
To dalej szczekala... ale tylko co jakieś pol godziny... budząc mnie ;]
+pobudka co 15 min. - lizanie po twarzy...
No i po tej pięknej nocy, ta psina nie chce sie ode mnie odczepić....
Odejde od niej na chwilę to wpada w szal ;D
Chyba juz mnie pokochala...
No i mam wojne w domu... bo mój drugi pies... sporo większy bulterier,
myśli, że to male wlochate gówno to kot... i chce mi ją zjeść! ;(
No i mój Paproszek teraz się smieje ze mnie...
że niby instynkt maciezyński???