Miałam piękną notatkę, ale znów mi ją wsiorbało =S.
W każdym bądź razie wziełam dziś aparat, zamiast prasować i zrobiłam kilka zdjęć Astrze, która zainteresowana była aparatem jak i oknem od szopy. Ramzesowi, który id ostatnich zdjęć wygląda zupełnie inaczej. I kwiatom w ogródku. Wiosna już tuż tuż, widziałam dwa bociany dziś rano, jadąc busem do szkoły. Ale zakwitła tarnina, więc będzie kilka dni chłodu niestety. A miałam zamiar w weekend jechać do Myśliborza rowerem. Trudno, poczeka to do weekendu po świętach.
I idę prasować, bo mam stertę ciuchów po praniu, która dłużej czekać nie może. A zanim wróciłam do domu miałam jeszcze ambitny plan poukładania rzeczy w szafie, ale nie wyszło mi to.
Bye :)