męczę starymi zdjęciami ...wiem...
Coraz częściej czuję się taka jakaś wypalona od środka. Jak by coś mnie ominęło, że nie zrobiłam czegoś co powinnam była zrobić. Strasznie mnie to dręczy...
Czuję że moje życie to jakieś wielkie nieporozumienie
( OCZYWIŚCIE PO ZA mOIMI SKARBAMI)
Powoli zatracam się w bezsilności.
Czy moglam coś zmienić , czy jeszcze mam
szansę? Właśnie , czy mam odwagę?
Problem goni problem , kłopoty i zmartwienia.
Jedyną pociechą są Łukasz i Michalinka którzy w najczarniejszych momentach , chwilach przynoszą ukojenie, uśmiech na twarzy. Wiarę ,że jutro może być lepiej .
Wtedy zaczynam widzieć świat w kolorach.
Niestety szara rzeczywistość powraca jak bumerang.
I nie mam nikogo komu mogłabym powiedzieć jak bardzo wkurwia mnie dorosłość.
FUCK.
Potrzebuję swieżośći.