Wczoraj było cudownie. Kości poobijane, buty zniszczone, twarz w piachu od skakania. Koło północy byłam zmęczona i poszłam z T. pod namiot jakiś i siedziałyśmy i się tuliłyśmy. Mogłabym tak do końca życia. Niestety nie wytrwałam do końca. Potem dobry humor zniszczyła mi mama.......