I już po koncercie.
Szczerze mówiąc lepszego wymarzyć sobie nie mogłam. Było tak cudownie, że aż trudno jest to ująć w słowa. Suport także bardzo mi się podobał. Myślę, że będzie zespołem, który zacznę słuchać. Jednak na razie wczorajsze wersje piosenek Radiohead. Gdy weszli na scenę, czułam coś takiego, jakbym nie umiała oddychać. To było tak dziwne i wspaniałe za razem uczucie, że chciałabym umieć je opisać, jak należy. Zaczęli od Lotus Flower i 15 Steps. Cudownie! Jedyne piosenki, jak dla mnie mogłyby być dodane to All I Need/ Videotype i 2+2=5, ale i bez nich się obeszło. Bieg pod scenę był delikatnie wyczerupjący- w końcu satarałam się ze wszystkich sił-, ale dla drugiego rzędu na przeciw Jonny'ego Greenwooda BYŁO WARTO. Jonny jeszcze lepszy nażywo, niż na zdęciach. Wręcz EMANUJE seksem!
Każdy tańczył, tak jak czuł.
Myślę, że na następny koncert Radiohead też się wybiorę.
Mimo że wyczerpujące, to dało mi siłę na nastęony tydzień.
Dziś też fajnie.
Kocham was!
I'm not here, this isn't happening.
cudownecudownecudowne
W najbliższym czasie zostaniecie zasypani
takimi zdjęciami
Koncert Radiohead
30.09.2012
<3!