photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 19 MAJA 2014

Kocham to miasto, tak bardzo bardzo bardzo, z każdym razem coraz bardziej. Jedyne miejsce w Polsce, gdzie jestem w stanie wyobrazić sobie swoje życie, oprócz Wrocławia. Chociaz czy ja wiem... Przekraczając dzisiaj granicę mojego cudownego miasta, a już wychodząc z PolskiegoBusa poczułam, że jestem u siebie, że tu zawsze będzie moje miejsce, mój cudowny Wroclaw.

 

Jestem szczęśliwa. Byłam? Przez ten weeekend na pewno. Nie spodziewałam się nigdy, że może być tak cudownie, jak było. Jak to ciągle mówię, życie może być cudowne, jeżeli sobie na to pozwolimy. Tylko od nas zależy, jak będzie ono wyglądało. Tylko ode mnie zależało podjęcie ryzyka, zaufanie komuś w 100%, umiejętność niereagowania na wszystkie głosy: "nie jedź, zostaniesz bez nerki i już nie wrócisz".

Wróciłam i jestem lepszym człowiekiem. Nie wiem kiedy ostatnio byłam tak szczęśliwa, przy kim mogłam być tak bardzo sobą. Jestem pewna, że zyskałam przyjaźń do końca życia, jeżeli będzie nam to dane.

 

Nie mam słów, żeby opisac magię tych dni, nie potrzebuję chyba tego dokładnie robić, bo nigdy nie zapomnę. Nie zapomnę człowieka u którego po 5 minutach czułam się jak u siebie, zaczęłam skakać, śpiewać, radośnie trajkotać, z którym przegadałam dwie noce, rano dostawałam śniadanko, potem dostawałam piwko, który zrobił wszystko, żebym czuła się jak u siebie. Nie musiał w sumie robić nic, wystarczy, że był, a ja od razu się zadomowiłam.

Nie sądziłam, że istnieje człowiek, z którym jestem w stanie porozumiewać się tak dobrze, czuję coś takiego pierwszy raz w życiu... I jestem pewna i mogą mi rękę uciąć, że ta znajomość przetrwa, choćbym nie wiem co sie stało, bo chyba ktoś tu musiałby być totalnym idiotą, żeby nie próbować utrzymywać takiego kontaktu, który dla mnie przybrał formę prawie, że książkową, wyjątkową, cudowną, pierwszą taką w życiu.

Przysięgam, że nie byłam tak szczęśliwa od jakichś dobrych 2-3 lat. Teraz zaczyna mi się stan zawieszenia, chciałabym wrócić, zasnąć w fotelu, obudzić się o 10:00, zwinąć w kłębek na przedpokoju i rozpaczać, że pobrudziłam mu ścianę, znów zepsuć sobie prostownicę, łazić 2 dni jak bardzo nietypowa turystka w czerwonym płaszczu, z czerwonym parasolem i na obcasach, chciałabym znów mieć niewymuszony uśmiech na twarzy przez calutki czas.

Życie jeszcze nie jeden raz da mi po dupie, za moją ufność względem ludzi, zbyt wielką chęć poznawania świata i to w  różne niekonwencjonalne sposoby, ale relacja jaka narodziła się w moim życiu, dzięki tej mojej nieskończonej ciekawości, pokazuje mi, że jednak warto. Tyle razy ktoś mnie oszukał, wszystko okazało się nieprawdą, ale czy ja się tym nie przejmuje? Liczę się z ryzykiem, liczę się z niebezpieczeństwem i że życie na spoontanie może przynieść mi wiele złego, jak i dobrego. Ale aż takiego ogromnego zaskoczenia się nie spodziewałam.

Jestem zachwycona, zachwycona w 300%. Ani jednego minusa, ani jednej wątpliwości cały czas.

4,5 miesiąca przede mną, kombinujemy dalej, coby tu zrobić, żeby życie było ciekawe i żeby na starość móc sobie powiedzieć: "przeżyłam życie najlepiej jak mogłam."

Na razie? Jestem cholernie zadowolona ze wszystkich doświadczeń i wspomnień jakie zgromadziłam przez 19 lat cholernie...

 

Matura, matura i tak szybo po maturze. Tyle płaczu, tyle zmian w psychice mojej i mamuni, ojeju.

Szkoda, że najbardziej dumna mogę być ze swoich ustnych, chociaż 20/20 z polaka zdecydowanie dałoby mi więcej satysfakcji, aniżeli to 18.

Ale angielski? Noc przed umierałam ze strachu. Robiłam te durne zestawy z fb, licząc, że trafię na któryś. Rano obudziłam się z palpitacjami serca, że nie ma opcji, że przecież ja nie umiem nic. Weszłam do sali, wyszłam z wielkim uśmiechem. Jestem z siebie tak cholernie dumna, tak bardzo mnie to zmotywowało i podubowało, że wciąż każdy dzień z angielskim. I mam tyle czasu, że naprawdę ogarnę to dobrze... PolskiBus, książka po angielsku, Kraków druga ksiązka po angielsku, powrót trzecia. Czytamy, czytamy, uczymy się, bo widzimy w tym wszystkim sens! Szkoda, że nie zaczęłam wcześniej, ale przeciez całe życie przede mną, czymże jest 19 lat które za mną, w perspektywie dorosłości w którą dopiero co wkraczam?

 

Od ponad miesiąca jestem czysta i może to też daje mi tyle szczęścia i radości. Że walczę i po raz pierwszy od tak dawna udaje mi się wygrywać. Obiecałam sobie, że to był ostatni raz, że chcę żyć. Mam świadomość, że faktycznie stoję nad przepaścią. Ale nigdy w nią nie wskoczę, ani nikomu nie pozwolę się tam zepchać.

Chcę odzyskać pełną kontrolę nad swoim życiem i świetnie mi idzie. :)

 

No i cóż, to jest czas na poszukiwanie pracy... I to ostre, chcę coś robić, juz,  teraz. Tj. jak wrócimy znad jeziora. Oj, ale mi się nie chce pić, co się ze mną porobiło... Całkiem perfekcyjny stan osiągnęłam w moim pięknym mieście królów polskich i więcej mi nie trzeba, no ale jakoś się przekonam może. Oby było fajnie, bo nie jadę aż tak optymistycznie nastawiona jak do Krakowa, ale postaram sie nastawić całkowicie pozytywnie. :)