photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 1 KWIETNIA 2014

Jest tak w chuj źle, ze brak mi słow.

Miesiąc do matury, zero wiedzy w mej głowie.

Zero życia. Jedzenie, walka z wiatrakami, ataki szału, teoretyczne próby pomocy ze strony mamy, które są czystą fikcją, żeby nie miała wyrzutów sumienia, że nie robi z tym nic...

Zdam, ale jak zdam, to nie pytam nawet sama siebie. Moimi wynikami nie podzielę się z nikim, bo wiem, że położę to wszystko totalnie i że już się nie zmotywuję, nie w tym roku, nie wiem czy w ogóle.

 

Jedyne co staram się robić, to codziennie mówić po angielsku. Gramatyki, nowych słówek już mi się nie chce ogarniać, ale kontakt z jezykiem ważna rzecz. Ja - tak wielka patriotka, coraz bardziej mam ochotę pierdolić to wszystko i wyjechać chociaż na jakiś czas, zahaczyć się za granicą, nie w jakiejś pieprzonej szklarni, gdzie będę tyrać jak wół, ale kelnerka, whatever. Po tych 4 miesiącach po maturze, mam zamiar ogarnąć angielski perfekcyjnie, bo wiem, że inwestycja w to, to jedyne co mi zostało, skoro nie chce mi się uczyć, mam wyjebane i nie mam aspiracji, bo wolę płakać w poduszkę, ze jestem gruba i nie radzić sobie ze swoim życiem, heh.

 

To jedne z tych dni kiedy tęsknię tak bardzo, że samo wymówienie w myślach jego imienia powoduje, że w moich oczach pojawiają się łzy. Niczego nie potrzebuje w tej chwili, tak jak tego, żeby przytulił mnie jedyny chłopak na którym zależalo mi od tak dawna... Wszystko byłoby łatwiejsze, chociaż na chwilę, zanim znów zrobiłoby się trudne. Jak to jest, że nagle ktoś może zniknąć z Twojego życia, tak nagle, pstryk i go nie ma? I nie jest to osoba, którą znałeś miesiąc, dwa, pare miesięcy, tylko kupę czasu.

 

Kurcze, 8 dni w szkole i koniec... trochę nie ogarniam, będę tęsknić, cholernie. Nie zawsze byłam pozytywnie do niej nastawiona, ale jednak tyle wspomnień, przeżyć, etap dorastania, przemiany z głupiego dziecka, w dość niezależnie myślącą istotę...

Nie wyobrażam sobie, że wszystko ot tak się skończy, coś się kończy, coś się zaczyna, ale nie lubię takich zmian.

Myśl, że jedna z najwazniejszych osób w moim życiu już za chwilę wyjedzie taki kawał stąd i, że nie będzie opcji, żebyśmy mieli taki kontakt jak teraz, jest dobijająca...