photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 22 MARCA 2014

Ech, nie mam siły, czasu... Chciałabym się uczyć i wciąż czuję, że nie potrafię, nie potrafię się wziąć w garść.

Przyszła wiosna, a ja mam ochote zaszyć się w domu i nie wiem jak dam radę chodzić jeszcze miesiąc do szkoły, jak wyglądam tak jak wyglądam. Coraz grubiej, moja nienawiść do swojego ciała sięga zenitu, do siebie samej.

Wszystko by było w porządku, gdyby matura była w 2 klasie, kiedy to schudłam te 6 kg i czułam się w końcu szczęśliwa i dobrze sama ze sobą.

Teraz nie potrafię myśleć o niczym innym, jak o kaloriach, jak o tym, że znów się nawpierdałam, nie dałam rady. Wcale się nie oszukuję, że tym razem zmierzę się z tym sama, bo nie zmierzę...

To wszystko trwa za długo, to ponad 2 lata? To w sumie całe życie, kiedy walczyłam ze swoją wagą, usiłowałam się odchudzać, ale nigdy nie było tak źle.

 

Nikt kto tego nie przeżywa nie jest w stanie zdać sobie sprawy ze skali tego problemu, jakim są zaburzenia odżywiania, nikt by nie przypuszczał, że to może tak wpływać na zachowanie człowieka, że może przejąć kontrolę nad czyimś życiem, że tak ciężko wyjść z tego bagna.

 

Tyle nauki, tak badzo nic nie robię. Byleby zdać tę maturę, na niczym więcej już mi nie zależy. Odeszłam od pomysłu prywatnych, bo i tak nie będę mieć pieniędzy. Wrócilam do pedagogiki, czuję, że na II roku skończy się tak jak mówiłąm od 5 lat i będę się specjalizować w tej swojej resocjalizacji, a na mgr w coachingu. Od tylu lat o tym gadałam i tak się skończy, na wielkim bezrobociu po studiach, luz. Dobrze, że w perspektywie 5-10 lat będę mieć trochę gotówki, więc może nie umrę z głodu od razu po studiach i kupię nawet coś małego... A na razie? Cóż, pójdę na te swoje studia, które naprawdę mnie interesują, naprawdę wybrałabym z chęcią więcej specjalizacji na pedagogice aniżeli jedną, bo to jest dla mnie ciekawe, szkoda, że nie będę mieć pracy, no ale...

Myślę, że dam radę godzić pracę ze studiami przynajmniej na I roku i będę odkładała te pieniadze, bo cóż, jeżeli decydowałabym się na prywatne, poszłoby mi 35 tysięcy przez 5 lat, bez gwarancji, że znajdę pracę. W tym kraju niczego nie można być pewnym, wolę zrobić mgr na państwowych, chyba tak, tak...

 

Troszkę znowu wszelkie uczucia odeszły na bok. Na dzień dzisiejszy?

Wyleczyłam się z P., nie myślę o nim już tak dużo, raczej jak już myślę, to tak się zastanawiam czy to w ogóle działo się naprawdę i jakim cudem między nami mogło coś zaistnieć, jak?

Zerwałam kontakt z Alexem, nie, nie żałuję, wprost przeciwnie bardzo ci dziękuję - jak w tej piosence Edyty Geppert. Dał mi tyle motywacji do nauki angielskiego, paradoksalnie pomógł mi nabrać szacunku do samej siebie, co dla wielu naprawdę mogłoby być uznane za totalny absurd i zupełnie coś przeciwnego, ale dla mnie tak właśnie było. Może kiedyę jeszcze chciałabym obudzić się taka trouble-free jak przy nim ale to już chyba się wypaliło ale było w 100% pozytywne, nie przyniosło mi ani jednej łzy, bo zostało skończone w odpowiednim momencie, żeby zachować same cudowne wspomnienia i w przyszłości wracać do tego z sentymentem.

 

Muszę wyjść, teraz, natychmiast, zapalić, bo inaczej zjem pół lodówki. Ech, takie moje życie, trouble-free as always.