Pielgrzymka z gorączką i antybiotykiem? No problem, jeśli ma się wokół tak wspaniałych Ludzi jak ja.
Było ciężko, to fakt, ale miałam olbrzymie wsparcie, troskę ujawniającą się w czynach, przytulasy, Osoby, na które nie mogłam się denerwować ze względu na Ich dobre serca i Ludzi, którzy chociaż nie byli fizycznie obok - wciąż byli blisko.
... bo czasem nie potrzeba słów, wystarczy cicha obecność.
Dobrze mieć "tak na pół" Siostrę na trasie :) Dobrze, gdy jest Oaza, moje "zielone Serca" i inni dobrzy Ludzie.
Dobrze, gdy wokół jest tyle dobra ;)
Było inaczej, ciężko, ale najpiękniej na świecie!
Trochę się ochrzaniałam na postojach, dawałam z siebie mniej niż zawsze, ale chyba tak musiało być.
Drugi raz w życiu musiałam przejechać jakiś odcinek, miałam spoczynek, wszystko było trudne, a zarazem piękne. Była walka ze sobą, swoimi słabościami, ale chyba było warto.
Miejmy nadzieję, że ta droga przyniesie owoce.
"Zielone serca: Bóg zapłać! krzyczą
i na kolejny wspólny rok liczą"
Dziękuję, Tato, za opiekę. Spoczywaj w pokoju...[*].