Początkowo przychodził nie częściej
Aniżeli raz w tygodniu
Nawet nie siadał na krześle dla gości
Obserwował mnie przez kilka minut
Spod drzwi i wychodził
Pewnego wieczoru podszedł do łóżka
I położył się obok mnie
Uciekłem z domu
A on podążył za mną
Uciekłem z domu
A on podążył za mną
Zostawił mnie dopiero o świcie
Lecz pojawił się tego samego dnia
I już nie odstępuje ode mnie
Jeśli nawet oddali się
Na jakiś czas
Dzwoni: "To ja twój obłęd
Zaraz do ciebie wrócę
Już nigdy nie będziesz sam
Już nigdy nie będziesz sam"
Już nigdy nie będę sam
Już nigdy nie będę sam...
brakuje mi tego mojego obłędu...
na co dzień mi go brakuje...
już dawno nie miałem okazji pobyć z nim sam na sam...
ciągle coś jest do zrobienia...
a jak mam akurat wolny czas to albo odpoczywam...
albo nie mam warunków do obłędowania...
chyba będę musiał to zmienić...
no i wiem już jak spędzę dwie weekendowe noce na Hufcowej Szkole Małej Kadry!
:D :D :D