Dzień jak co dzień
Pobudka o wpół do ósmej
Broda rośnie
Dziura w skarpecie rośnie
Na śniadanie kanapka z serem
Ze szkoły wychodzimy kilka godzin wcześniej niż plan przewiduje.
Norma.
No to tak. Wstaję rano. Idę do okna, patrzę... Słońce ciska, że aż miło popatrzeć. Obok termometr wskazuje 5 stopni poniżej zera. Myślę sobie "Słońce pogrzeje, ociepli się trochę. I tak wyjadę".
Po lekcjach ubieram się i idę do garażu. Szybko wpinam aku i odpalam. I pomyśleć, że dokładnie rok i jeden dzień temu nagrywałem filmik z pierwszego samodzielnego odpalenia... I tak oto minął mi z Teresą rok.
I przyznam, są chwile, kiedy motocykl jest lepszy od kobiety. I proszę się nie kłócić.
Pojeździłem sobie tu i ówdzie. Zajechałem pod eLO, na wujkową hurtownie i takie byle gówno "wokół komina". Dzisiejsze słońce uświadomiło mi także, po co się w Terenii chromy z polerką czyści : D Widok wyczyszczonego Green Monstera w pełnym słońcu cóż... bezcenny <3
Później jeszcze szybki lansik po mieście z Robertem i do domu.
Wchodzę, myślę sobie "ale mnie spiz*ało!" Patrzę na termometr... "Może jednak nie tak bardzo, jak na -5*C"
Tak tak, jestem głupi, żeby w taki mróz jeździć, ale cóż poradzę, że kocham to co robię :D