Stoję sobie sama, a wokół mnie całe rzesze NAJLEPSZYCH przyjaciół. Będący jednak swoimi własnymi NAJLEPSZYMI przyjaiciółmi, nie moimi. Przyjaciół to mam całkiem sporą liczbę, chociażby w klasie. I Martoszkę. Ale tym jednym, jedynym, najlepszym jest Maczek. I w sumie tyle.
Potrzebuję mojej własnej przyjaciółki-kobiety. Wszystkie te najlepsze przyjaźnie tak się przewijały i trwały od kilku miesięcy do kilku lat. I były to kolejno: Klaudia, Sabina, Natalia, Emilka, Karolina, Zuźka. Ale samoczynnie poznikały. Albo na wskutek ciągłych przeprowadzek. I teraz nie mam nikogo takiego... Ale nawet nie wiem. Po części to z wyboru. Kiedyś należałoby to zmienić. :D