takie mega artystyczne. rano po piękne świadectwo, później z Jowitką do magnolii, do 6 i do 11. wróciłam sobie dopiero o 14:30, a mamusia mnie jeszcze musiała wysłać do delikutasków :)))) wieczorem spotkałam się na chwilę z Gelą i posiedziałam trochę u ziomeczka, a teraz siedzę w wannie i rozkminiam nad tym, że jest chujowo