tam, w tej wodzie gdzieś jest kaczka.
teraz jestem w krainie "z tysiąca i jednej nocy".
dowiedziałam się, że to co aktualnie robię ma nazwę! "slow life" takie życie bez patrzenia na zegarek, robienie tego, co sprawia nam ogromną przyjemność, spędzanie w łazience za dużo czasu, rzucanie psu patyków aż się zmęczy (co wierzcie mi, wcale nie jest takie łatwe) i spotkania z fajnymi ludźmi.
chcę jeszcze gdzieś wyjechać, ale specjalnie nic z tym nie robię. a powinnam. za tydzień może będę mieć nowy aparat, ale to wcale nie znaczy, że zdjęć będzie więcej. raczej będą lepsze ;p jeśli oczywiscie nauczę się go obsługiwać :P
...
za miesiąc i parę dni: nowe studia, nowi ludzie. boję się!!!