Aby małe serduszko bić nie przestało!
Ratujemy serduszko Alicji!
Kilka długich lat walki, bólu, cierpienia... i 12 lipca 2013r. dowiadujemy się, że zostaniemy rodzicami. Radości naszej, naszej rodziny i naszych przyjaciół, którzy nas dzielnie wspierali nie było końca. Do 24 tygodnia ciąży wszystko wydawało się jak najpiękniejszy sen, przecież nasze największe marzenie się spełniło. Niestety, kolejne badanie USG wykazało nieprawidłowość czterech jam serca. Był to dla nas ogromny szok, nie mogliśmy w to uwierzyć. Nie wierzyliśmy, że to może być prawda.
Tak długo walczyliśmy o to dziecko, tyle już przeszliśmy i teraz mamy stracić tą małą istotkę, z której biciem serca się budzimy i przy której biciu serca zasypiamy, odliczając dni, do jej przyjścia na świat. Niestety nadzieja, że lekarz się pomylił, nie przyniosła cudu, dostaliśmy wyrok: serce jednokomorowe, brak prawej komory serca, czyli HRHS - jedna z najcięższych wad wrodzonych.
Alicja ma przyjść na świat już w pierwszej połowie marca, lecz tylko z połową serduszka, ale dopóki mieszka w brzuszku mamy, jest bezpieczna. Niestety, będzie potrzebowała przynajmniej trzech operacji, które i tak nie naprawią jej serduszka, ale sprawią, że będzie mogła żyć, jak inne dzieci.
"Może Pani urodzić w Poznaniu, a potem przewieziemy dziecko na operację." - rodzice słyszeli od kardiologa. "To nie jest dobre rozwiązanie dla dziecka" - mówił ginekolog. A my byliśmy tylko rodzicami, którzy chcieli, żeby ich córeczka żyła. Nie wiedzieliśmy, jakie rozwiązanie jest najlepsze dla naszego dziecka. Rodzice innych dzieci, które poznaliśmy dzięki stronom internetowym byli bardziej zgodni niż wszyscy lekarze, którzy stanęli do tamtej pory na naszej drodze - zgłoście się do profesora Malca, on uratował nasze dzieci, uratuje i Waszą Alę.
Tak też zrobiliśmy. Wtedy dowiedzieliśmy się, że pierwsza operacja musi odbyć się kilka dni po porodzie i bardzo ryzykowny jest transport maleństwa. Dlatego Alicja powinna przyjść na świat w klinice, w której profesor następnie zoperuje jej serduszko. Do porodu zostało 8 tygodni. W tym czasie musimy zebrać 170.000 zł. Nigdy nie mieliśmy tyle pieniędzy. Jednak jakimi bylibyśmy rodzicami, gdybyśmy poddali się ze względu na wielkość kwoty? To jest cena za życie naszego dziecka.
Wierzymy, że z Państwa pomocą pozwolimy naszej córeczce żyć i cieszyć się życiem przez długie lata. Za sto lat nikt nie będzie pamiętał, ile miałeś pieniędzy, jakim jeździłeś samochodem ani jak piękny był Twój dom, ale za sto lat świat może się okazać lepszym miejscem, dlatego, że zmieniłeś los, choć jednego dziecka. Tym dzieckiem może być nasza maleńka córeczka Ala.
http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1207
Inni zdjęcia: Logistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24