no i po koncercie ^^ ;D i przynajmniej na chwilę zapomniałam o wszystkich problemach i było ZA-JE-BIŚCIE! ;D co z tego, że przez ponad 5 godzin stałam bez przerwy. najpierw w kolejce na podwórku gdzie każdy się na każdym kładł, żeby stanąć jak najbliżej wejścia, potem w kolejce do szatni, gdzie z Martyśką usłyszałyśmy, że jakaś muzyka zaczęła grać, a jak dobiegłyśmy już na salę i stanęłyśmy w trzecim rzędzie od sceny [^^], to się okazało, że to Kids In Glass Houses xD no. potem grali Zebrahead, a dopiero później Simple Plan ;D i pomińmy, że później na sali wszyscy się zaczęli chamsko pchać i był jeden taki moment, że się prawie przewróciłam, tylko taki chłopak, który stał za mną mnie złapał, a ja złapałam takiego drugiego i tym sposobem nikt się nie przewrócił ;D w ogóle na początku koncertu omdlewałam przez ten tłok. i ostatecznie wylądowałam w szóstym rzędzie od sceny i było spoko, tylko, że obok mnie stali jacyś miłośnicy pogo, więc teges xD z drugiej strony jakiś gościu co przez cały czas wrzeszczał 'rock & roll' i dość energicznie machał przy tym rękami i głową, za mną stali jacyś chłopcy, którzy jak skakali, to się podpierali o mnie i przez nich ja nie mogłam sobie poskakać, a przede mną stał facet, który skacząć deptał mi po nogach. ;D i ogólnie rozaczarowałam się bardzo pozotywnie ;) Simple Plan zaśpiewało kilka coverów, a w ogóle koncert się zaczął od moich dwóch ulubionych piosenek!xD i tak najlepsza to była piosenka o Polsce, gdzie śpiewali, że dziewczyny są cholernie gorące, lubią polską kuchnię i cycki, a polski ketchup jest najlepszy ;D <hahaha> i taka dziewczyna obok mnie miała akurat osiemnaste urodziny i Pierre z Davidem zaczęli jej śpiewać happy birthday i ten. fajnie było *_____* ręcznik Pierre'a upadł koło mnie, woda Davida tuż za mną, a jego piórko tuż przede mną xD z Jeffem to samo, a pałeczki do perkusji to w ogóle gdzieś od cholery daleko i tym sposobem nic nie zgarnęłam ;( xD i się poryczałam na trzech piosenkach, na które teraz mam cholerną fazę i znowu płaczę -,- xD 'Save You', 'Untitled (How Could This Happen To Me)' i 'Perfect' w wersji na żywo ;D a po koncercie wypiłam trzy litry soku pomarańczowego i jestem elo ^^ xD a moje błękitne tenisówki zrobiły się czarne, jou xD i poznałam zajebistego Maćka i Kubę, którzy trzymali mnie w tłumie i robili miejsce wokół mnie, żeby mnie inni nie zmiażdżyli, chociaż nie powiem, żeby im to wyszło, ale się starali xD
no a na zdjęciu oczywiście Pierre Bouvier, a następny w kolejce będzie David, o! ;D
piiiis
Martyś ;*
Nelka ;*
Szeriśka ;*