BYŁO PRZEFANTAStYYYYYYYYYYYYYYYYCZNIE! JARAM SIĘ TYM DALEJ JAK HELIKOPTER W OGNIU!
Normalnie dla takich weekendów warto żyć. I dlatego może nie chce mi się już wracać. Jak zdałam sobie sprawę z tego jak tu jest fajnie, to chcę jakieś 2 tyg jeszcze... może 3... W piąteczek pożegnanie Orła i perfidny slalom w ucieczce przed wyimaginowaną policją. Uf, dobrze że uciekłyśmy o/ Sobota to piękna posiadówa z Aniami <3 Whisky, Martini i amstelki przy ploteczkach i śmichach chichach :D Niedziela to bibka z fantastycznymi pałami, podróż do dyskoteki która była zamknięta i złodziejowanie tulipanów z cebulkami (zasadzi sie w ogródku jak co :D ) Poniedziałek Queens Day czyli Armin Van Buuren w Leiden <3 i smykanie się po ciemnym, lecz pełnym dobrych Polaków (w których mieszkaniu wszystko się znajdzie oO) i podróż do domu aby rano do pracy wstać z trampkiem w pyszczorze, nogami bez czucia i zajebistymi wspomnieniami!
JA CHCE WIĘCEJ ! I WIĘCEJ!
ale wracam do moich ukochanych cudownych i bezczelnych Pał na kltórych czekam już 11 tygodni :*
4 dni, żydy