Oto zajebisty wiersz mojego autorstwa.
Wszelkie prawa zabronione takie jak kopiowanie, edytowanie czy rozpowszechnianie.
Ewentualne datki przyjmę :D
"Sranie"
Kiedy rano sobie wstaje,
ide zjeść moje śniadanie.
W ten czas sraka ciśnie mnie
i srać bardzo mi sie chce
Sranie to jest ważna sprawa,
wtedy niezla jest zabawa.
Duzo kału leci z dupy,
jeszcze tylko resztki kupy
i juz jest skończone sranie.
Pora na drugie sniadanie.
Zajebisty wiersz numer 2:
"SRANIE v. 2"
Znów na sranie przyszła pora,
tylko się podrapię w wora.
Na walenie mam ochotę,
jednak odwalę robotę.
Tą ze sraniem - jasna rzecz,
gówno z dupy idzie precz.
Kupa kału wyleciała,
szybko sedes mi zapchała.
Kibel cały jest zatkany,
a ja gównem ujebany.
Brzydki zapach się unosi,
i mnie stary zza drzwi prosi,
żebym skończył wypróżnianie.
Ja pierdolę takie sranie.
Swąd mi wcale nie przeszkadza.
Matka z ojcem się naradza
jak tu z kibla mnie wypłoszyć.
Zaczynają się panoszyć.
Lecz ja sranie już skończyłem,
wackiem też się pobawiłem,
kibel sprawnie odetkałem,
tylko raz się zerzygałem.
Jeszcze tylko wytrzeć dupę
i ide wpierdalac zupę.
Pozdro szejset joł joł