nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo
przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas
Zamiast zaczynać sie stresować przed maturą,zaczynam zauważać wszystkie niedoskonałości swoje,wszystko co mnie gnębi i przygniata, zamiast cieszyć się życiem we wszystkim dostrzegam coś co ciagnie mnie na dół psychiczny. Może dlatego ostatnio codziennie jest mi źle, codziennie trace kontrole nad oddychaniem i łzami. Jeżeli wszystko dookoła jest dobre i mi sprzyja,to znaczy że coś ze mną nie tak.
Boje sie końców. Boję się końców,bo boję się początków. Jeżeli wyjeżdżam na wczasy, musze wiedzieć co się będzie tam działo,co potrzebuje, co mam wziąć,czego nie. I tak samo dzieje się teraz w moim życiu. Wyjedżam w jakąś podróż, przeżywam traumę,bo nie znam kierunku,celu. A tym bardziej,nie wiem na co się mam nastawiać, co mnie spotka,nie mam stworzonej listy z rzeczami do zabrania i z rozkładem życia. I boję się. Dlatego muszę słuchać tej piosenki,żeby nie dołować aż tak. Ale to siedzi głębiej.. I nikt mi z tym nie pomoże, bo każdy ma w życiu takie chwile i każdy musi sobie z nimi poradzić osobiście..
http://nikita72.wrzuta.pl/audio/8Y5vjMiwv99/
zdjęcie by Marcelina T.