Wiem, że sobie nie zasłużyłam.
Bo ostanio byłam tylko na 'nie'.
Bo wszystko było dla mnie nie tak.
Bo nie słuchałam nikogo.
Bo nie uznawałam niczyjej racji poza moją.
I na pewo ostatnie na co sobie zasłużyłam to To,
ale rozumiem, że jest to swego rodzaju znak pojednawczo-udobruchający.
I nie powiem, żeby nie zadziałał.
Nie życzę nikomu ever utraty wszystkich danych z dysku.
I jeszcze bardziej nie życzę aby po odzyskaniu tych plików, mieć taki rozpierdol jaki ja mam.
Niemniej jednak cel osągnięty, a co najważniejsze udało się odzyskać.