Wracają wspomnienia i chęć zatrzymania się w pędzie.
Biegnę do przodu, nieustannie na coś czekając, pozostawiając za sobą zamykające się bezpowrotnie rozdziały. A żal ściska serce, bo znów pewne rzeczy się kończą, a mi pozostanie tylko rozrzucić wspomnienia na wietrze i łudzić się, że obojętność szybko uśmierzy smutek. I właśnie dlatego tak bardzo boję się przywiązać, zaufać, bo w pewnym momencie i tak wszyscy odchodzą w swoją stronę, a ty pozostajesz z białą kartką papieru, na której próbujesz wyrazić swoje poczucie odrzucenia, ale nie znajdujesz słów. Złość przemienia się w zrezygnowanie. Już wszystko jedno. I tylko kolejne puste miejsce. Kolejna dziura w duszy.
What it meant to me / will eventually / be a memory.