Cz.2 http://www.youtube.com/watch?v=jBHh1y0A-3c&list=RD02NMYQCLoTkd0
M: Aniu czy możemy porozmawiać ?
A: Przecież rozmawiamy cały czas głuptasie.
M: Tak, ale to coś bardzo ważnego.
A: Więc słucham.
W tym samym momencie kiedy chłopak otworzył usta aby coś powiedzieć przed Lunę i Kronosa wyskoczyło stadko saren. Klacz spłoszona stanęła dęba po czym przewróciła się razem z Anią i przygniotła dziewczynę. Michałowi udało się uspokoić ogiera i to samo zrobił z Luną. Przerażony chciał natychmiast pomóc dziewczynie. Ania nie mogła ruszyć ręką, a noga, która została przygnieciona strasznie ją bolała kiedy chciała się podnieść. Michał przywiązał klacz do siodła Kronosa, na którym to usiadł razem z Anią. Posadził ja przed sobą bokiem i położył jej głowę na swojej piersi
M: Aniu przytul się do mnie, postaram się zabrać Cię jak najszybciej do domu.- Osłabiona dziewczyna kiwnęła głową zgadzając się. Tak więc zrobił. Wcześniej jednak zadzwonił po pogotowie i do rodziców Anny. Na miejscu Ania została oddana w dobre ręce. Na szczęście po za złamanym obojczykiem i zwichniętą kostką nic więcej się jej nie stało. Miała dużo szczęścia. Michał bardzo się martwił o Anię i gdy była w szpitalu ciągle o niej myślał. Z resztą nie od dzisiaj. Groziło mu zwolnienie z pracy, ale nie przejmował się tym teraz. Po kilku dniach gdy dziewczyna była już w domu wytłumaczyła wszystko rodzicom . Jak to się stało i, że Michał nie jest tu niczemu winien. Dlatego też chłopak dalej tu pracował.
Wieczorem tego samego dnia gdy Michał kończył pracę Ania przy boku Ani pokuśtykała pod stajnie, aby poprosić go o zostanie na kolacji w ramach podziękowania za to co zrobił. Chłopak się zgodził, było bardzo miło, jej rodzice mu jeszcze raz podziękowali, ale musiał już wracać do domu. Ania odprowadziła Michała do jego samochodu, na który sam zarobił m.in. dzięki koniom.
M: Dziękuję za kolacje. To& cześć.
A: Proszę. Poczekaj.
M: Tak ?
A: Miałeś o czymś mi powiedzieć- Michał pamiętał dobrze co takiego.
M: A, tak. To w sumie nic ważnego.- nie chciał się teraz kompromitować i udawał, że to błahostka.
A: Wtedy mówiłeś co innego.- znów tak ślicznie się uśmiechnęła. Po chwili ciszy&
M: No dobrze. Podobasz mi się. Bardzo. Zakochałem się w Tobie. Nic nie mówiłem wcześniej, bo przecież nie mogę z Tobą być&
A: Dlaczego tak uważasz ?
M: Bo jesteśmy z dwóch różnych światów.
A: Które można połączyć.
M: Słucham ?
Wtedy uśmiechnęła się po raz kolejny i go pocałowała. Oboje poczuli się najszczęśliwsi na świecie.
Koniec!
Carmelowa