http://www.youtube.com/watch?v=5pBAoZjkaVY
Dzień trzeci
Tego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Było może po 4, nie wiem, straciłam kompletnie rachubę czasu. Jak zwykle, spojrzałam w róg pokoju. I jak zwykle on siedział na krześle, lecz tym razem miał zamknięte oczy. A więc śpi. Nie myśląc wiele, wyszłam z łóżka, cicho przechodząc przez pokój, żeby go nie obudzić. Raz tylko zaskrzypiała podłoga , ale nie przebudził się. Wyszłam na korytarz. Okej, wyszłam i co teraz? Dopiero teraz zauważyłam że na korytarzu jest tylko trzy wejścia. Do pokoju, kuchni i łazienki. Przecież gdzieś musi być wyjście. Weszłam więc do kuchni, i nie myliłam się znalazłam kolejne drzwi. Z bijącym sercem nacisnęłam na klamkę, ale tak jak myślałam, drzwi pozostały zamknięte. Zaczęłam gorączkowo przeszukiwać szafki w poszukiwaniu klucza, jednak na marne. W końcu poszłam do łazienki. Korzystając z tego, że on śpi umyłam się, nie miałam jednak żadnych rzeczy na przebranie. W łazience nie było okna, podobnie jak w kuchni. Jedynym oknem było to w pokoju, ale nie mogłam przez nie wyjrzeć, bo nie mogłam ryzykować że go obudzę. W końcu wróciłam do kuchni i usiadłam na fotelu, obejmując rękoma kolana. Zaczęłam myśleć o moim dotychczasowym życiu. Zastanawiałam się, czy ktoś w ogóle mnie szuka, czy ktoś się martwi.. Nie miałam rodziców. Moi rodzice zginęli w wypadku, gdy miałam dwa latka. W ogóle ich nie pamiętam. Nie miałam rodzeństwa, mieszkałam w domu dziecka, a najbliższą mi osobą była moja przyjaciółka, z którą mieszkałam w pokoju. W sumie, nie miałam gdzie wrócić, a tak bardzo chciałam się stąd wyrwać. Pamiętam też dzień, w którym on mnie porwał. Pamiętam, jak siedziałyśmy w kawiarni, potem jak Monika powiedziała, że idzie do toalety, zostałam sama.. I tyle. Nawet się nie zorientowałam, że po moich policzkach spływały łzy. Otarłam je grzbietem dłoni i z powodu braku lepszych pomysłów wróciłam do pokoju, do łóżka. Nie mogłam już zasnąć. Ten dzień był taki jak zwykle, ja leżałam, on siedział i na mnie patrzył. Nic poza tym.
Dzień czwarty
Ja leżę, on siedzi. Czuję na sobie jego wzrok. Nie odezwałam się do niego ani słowa. On przynosi mi jedzenie, picie, czasem coś mówi. Dzień dłuży mi się niesamowicie. Ale chyba muszę się przyzwyczajać. Być może, że spędzę tak resztę życia.
Dzień piąty
Oprócz tego, że dziś zostawił mnie pół dnia samą, bez zmian. Korzystając z tego, że go nie ma, wyjrzałam przez okno. Jedyne co zobaczyłam, to szary budynek. Na domiar wszystkiego byliśmy niesamowicie wysoko a w oknie były kraty. Przeszukałam ponownie kuchnie. Przeszukałam też szafki w pokoju, znalazłam kilka rzeczy, bieliznę, jakieś spodnie, koszulki, które były zwykłymi szarymi bądź białymi t-shirtami. Przebrałam się, uczesałam, zmieniłam też pościel w łóżku. Gdy usłyszałam kroki, wróciłam do łóżka i udawałam że śpię. Czułam jego wzrok na sobie przez cały ten czas, dopóki rzeczywiście nie zasnęłam.
Kolejne dziesięć dni upłynęło tak jak te dotychczasowe. Już mnie więcej nie zostawił samej w domu. Przez te dziesięć dni nie odzywał się do mnie, ani tym bardziej ja do niego. A ja chyba już przestałam obmyślać różne plany ucieczki. Chyba powoli pogodziłam się ze swoim losem, ale nie chciałam się do tego przyznać.
Dzień szesnasty
Dziś coś się we mnie odblokowało. Przez szesnaście dni, a może więcej nie odzywałam się do nikogo. Nawet już nie pamiętam barwy swojego głosu. Leżałam jak zwykle w łóżku, on siedział na krześle, oczy miał przymknięte. Nie wiedziałam nawet jak ma na imię. Postanowiłam przyglądnąć się mu uważniej. Był wysoki, szczupły, można nawet powiedzieć że chudy. Miał szerokie ramiona i umięśnione ręce. Jego włosy były kruczoczarne. I jego przeraźliwe oczy. Mógł mieć jakieś 18 albo 19 lat. Przyglądałam mu się tak przez długi czas i złapałam się na tym, że tak śpiąc wydawał się być taki bezbronny.. Wystarczyło by, że miałabym coś ostrego.. Jednak nie widziałam siebie w roli morderczyni, toteż wyrzuciłam tę myśl z głowy. Gdy otworzył oczy, zobaczył, że na niego patrzę. Był wyraźnie zaskoczony. Odwróciłam głowę w drugą stronę. Po dłuższym czasie zebrałam się w sobie i nie patrząc mu w oczy wydusiłam z siebie:
-Jak masz na imię?
Agata
CDN.