http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=75sM7yHX0c8
Gdy pierwszy raz go zobaczyłam od razu wiedziałam, że muszę go mieć. Był w moim typie, przystojny sportowiec o ciemnoniebieskich oczach i jasnych włosach. Gdy go poznałam, a było to na początku pierwszej klasy liceum, nie byłam zbyt dobrą osobą. Lubiłam się bawić chłopakami, umawiać się z kilkoma na raz, lubiłam przypływ adrenaliny i nie miałam skrupułów. Do tej samej klasy w liceum trafiłam z moimi ,,przyjaciółkami, tak je wtedy nazywałam. Dopiero teraz widzę kim były w rzeczywistości. Od razu zabrałam się za podryw. Muszę przyznać , że byłam w tym naprawdę dobra. Żaden chłopak nie był w stanie odrzucić ładnej brunetki o ciemnych oczach i rysach twarzy tak delikatnych jak miały tylko artystki. Na dodatek świetnie się uczyłam, miałam bardzo bogatego tatę, co stanowiło moje dodatkowe plusy. Gdy się poznaliśmy, poczułam , że nie będzie tak łatwo jak przypuszczałam. On nie był taki jak inni. Nie robiłam na nim żadnego wrażenia, choć gdy mnie zobaczył widziałam malujący się na jego twarzy szoki. Kompletnie mnie olewał. Tym bardziej chciałam go mieć. Lubiłam wyzwania i za punkt honoru postawiłam sobie zdobycie go. Na początku było ciężko. Mijał tydzień, dwa i nic. W końcu po miesiącu osiągnęłam swój cel. Zaprosił mnie na randkę. Zabrał mnie w dość nietypowe miejsce, był nim cmentarz. Pomyślałam, że zwariował. Potem zmieniłam zdanie. Na tym cmentarzu przy grobie swojej matki opowiedział mi historie, która sprawiła, że już nigdy więcej nie odważę się pogardzać ludźmi. Jego matka był malarką. Nie była zbyt sławna, ale miała prawdziwy talent i nawet sporo zarabiała. Byli szczęśliwą rodziną, on, jego tata i mama. Pewnego dnia do jego mamy zadzwonił znany człowiek, który zaproponował jej pracę w nowo otworzonej galerii sztuki, do której miała malować obrazy wraz z trójką innych dobrze rokujących artystów. Na początku wszystko było super, lecz po pewnym czasie praca zaczęła w takim stopniu ja pochłaniać, że zaczęła pracować non stop. Wszyscy się martwili, zwłaszcza, gdy znaleziono ją nieprzytomną w swojej pracowni i okazało się, że była po narkotykach. Odkryto, że facet , który otworzył tą galerię był przywódcą rosyjskiej mafii. Zmuszał on swoich pracowników do bezwzględnego posłuszeństwa, grożąc śmiercią. Ona nie radziła sobie z tym i zaczęła brać. On i jego ojciec nie dawali sobie z nią rady. Wszystko zaczęło się sypać. Pewnego dnia znaleziono jego matkę , która przedawkowała. Gdy on skończył swoją historię, byłam w szoku. Powiedział mi , że mnie olewał, ponieważ jestem bardzo podobna do jego matki, a on bardzo cierpiał po jej stracie. Teraz już się otrząsnął, ale gdy mnie ujrzał , wszystko wróciło. Potem odwiózł mnie do domu. Od tamtego momentu staliśmy się parą. Ja się zmieniłam i rozumiałam błędy, które popełniałam. Kochaliśmy się bezgranicznie. Pewnego wieczoru, gdy oglądałam album ze zdjęciami uświadomiłam sobie, że moja matka też nie żyje, lecz umarła w dniu w którym mnie urodziła i też była malarką. Z czasem odkryłam część prawdy, a resztę wyjaśnili nam nasi rodzice. Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy rodzeństwem. Moja matka gdy mnie urodziła była w związku z jego ojcem, a z moim miała romans. Dwa lata przede mną urodziła syna- jego. Gdy mnie urodziła zostawiła mnie i mojego tatę i wróciła do męża. Po szesnastu latach spotkała mojego ojca i dawna miłość odżyła. Wtedy dostała pracę w galerii. Kochała mojego ojca, lecz nie chciała zostawiać męża. Jej zwierzchnik- szef mafii, obiecał, że jeśli zostawi pracę zamorduje mnie i jej syna- mojego brata. Nie dawała sobie z tym rady, jak na artystkę przystało, była bardzo wrażliwa. Zaczęła ćpać i przedawkowała. Gdy się dowiedziałam, ze jesteśmy rodzeństwem nie mogłam tego znieść. Żeby było nam łatwiej nasi ojcowie na siłę nas rozdzielili przeprowadzając się do innych miast. I to koniec mojej historii. Co było dalej dość skutecznie wymazałam ze swojej pamięci& Piszą tę historię siedzę na balkonie w moim domu i rozmyślam kim bym była teraz gdyby nie to wszystko, czy nadal byłabym taka samą arogantką jak kiedyś ? Od tamtych wydarzeń minęło 20 lat. Teraz mimo, tego, że to było tak dawno, nie mam własnej rodziny. Życie nauczyło mnie wielu rzeczy, ale jedna prawda będzie we mnie tkwić już zawsze. Nie wolno narzekać na to co się ma, bo zawsze można mieć jeszcze mniej. Za nim poznałam mojego brata myślałam, że mam wszystko, a w rzeczywistości nie miałam nic. Żyłam w nieświadomości, nie znałam sama siebie.Teraz to wiem i mimo , że nie czuję się osobą szczęśliwą, nigdy nie narzekam na to co mam, lecz biorę życie takim jakie jest.
Klaudia