No cóż, nie było mnie tutaj prawie rok...
Nie wiem czy jest sens wracać do tego wszystkiego co przez ten czas się działo, a działo się dużo.
Wakacje minęły spokojnie, obóz sportowy TKD zaliczony - prawdopodobnie ostatni już raz, bo jakoś przestało mnie to cieszyć... Tzn. obozy, nie tkd. Ale już nie trenuję (wiele powodów).
Mieszkam sobie w Krakowie, studiuję kosmetologię. Chodzę na mnóstwo kursów tańca, zakochałam się w salsie kubańskiej i liniowej NY, reggaetonie, bachacie... Chodzę również na jogę, co również lubię. Poznałam wielu nowych ludzi... Brakuje mi mojego tkd oraz koni, ale na szczęście nie narzekam na nudę. Stuknęła mi w styczniu 20-stka, już nie jestem nastolatką ;) urodziny, oczywiście, urządzone i jak najbardziej udane. Byłam również na 3-iej w swoim życiu studniówce (i pewnie ostatniej, biorąc pod uwagę to, że się starzeję ;)) również udanej. Z mniej ciekawych wrażeń, przekonałam się także czym jest kac i to POTEŻNY.
Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.
Cóż, to chyba tyle w tak dużym skrócie.
Dziś dzień w łóżku, jestem chora :(. Cały dzień niestety spędzę sama, na mieszkaniu pojawi się ktoś najwcześniej w porze kolacji.
Dziś czuję się wyjątkowo spokojna, choć od wielu dni tak nie było.
Może to choroba wyssała ze mnie zbyt dużo życia...?
Dziś prawie wszystko jest mi obojętne, chcę tylko szybko wrócić do zdrowia.
Gdyby z wszystkiego dało się wyleczyć tak łatwo szybko.......
.