...od tamtej fotografii. Zaczęło się od tego że chciałam pofarbować włosy na biało, niestety godzina zbyt późna a i złota w sakiewce jakby brak. Skończyło się na ustawianiu światła i malowaniu gałek ocznych o godzinie dość... nieludzkiej. Tak, Ziuta postanowiła po niemal dekadzie odtworzyć stare selfie... Niestety, czy raczej na szczęście depresja już nie ta sama (znaczy jej brak), kurtka w śmieciach bo chińska była i siem zepsuła, aparat zaginął w akcji lata temu. Temu telefonem i temu tak brzydko. I całkiem niecelowo ze złej strony światło. Odwrócone niestety nie wyglada już tak fajnie. Ale na pocieszenie, tamto foto też dodałam w piździerniku!
Tak myślałam ze może po tylu latach wyjdzie dojrzalej i jakoś tak mniej emo. Ale również bardziej staro. Meh... Trochę racji i trochę nieracji. Ziutnik się nie starzeje... No i nigdy nie aspirowałam do rangi instagirl.
Idzie zima, wilki się zbierają na polowanie, szarpią mięso między sobą i zawodzą tęsknie. A tak serio to jeszcze się pizgawica dobrze nie zaczęła a ja już mam dość. Won zimo!
Edit: Tak teraz patrzę z perspektywy przespanej nocy i dochodzę do wniosku, że to zupełnie inne zdjęcie, mimo że wzorowane na tamtym sprzed lat. Jest tajemniczejsze, bardziej zmysłowe, mniej ćpuńskie, bardziej takie no. Ale jednocześnie czegoś konkretnego mu brakuje i nie mam pojęcia czego. No czego?
Popatrzyłam,porównałam raz jeszcze i co mi wyszło? Mam mniej mordercze spojrzenie niż wtedy i jakby jaśniejsze oczy. Podoba mi się, że tu jest kobieco, tam było trochę po męsku. Podobno już po 7 latach człowiek jest pod względem organicznym zupełnie nową istotą, bo stare komórki zostały całkowicie zastąpione nowymi. Tak więc ten, jestem nowa : )
Aloha!