Czas na brzegu szklanki tkwi póki co, usta do pocałunków, usta do słów.
Słowa pełne treści i dobry ton, wieczór lekko wlewa nam się do głów.
Wódka naturalnie przywraca pion, spacer pośród ludzi, nie ma ich tu...
Bo wszystko jakby z dala i przez szybę, kwiecień się rozmywa nad chodnikiem.
Żadne zło nie wstrząśnie mną póki co, jestem tutaj z Tobą poza krzykiem.
Zobacz jak cudownie marniejemy, zapętleni w treści bez znaczenia.
Miasto ledwie jawi się spoza mgły, mkniemy w jego światła jak głupie ćmy.
Przestrzeń rozstąpiła się i wzdycha, stopą nie dotykam już chodnika.
A potem, kiedy wspomnę, jeśli wspomnę Cię... Zawładnie mną ochota zgłębić myśli.
A potem, kiedy wspomnę, a że wspomnę, wiem... Tak trudno mi zrozumieć będzie powód, że
Widzę jak owszem, widzę jak owszem...
To bez znaczenia i to nieistotne.
Jak wszystko waży mniej i nie przybliża się.
Widzę jak małe, nieidealne.
Nocne niebo, o ile znaczy mniej.
Nieurodzajne, nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem to nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe.
To nieistotne z perspektywy absolutu.
Genialny Rogucki, uwielbiam tę piosenkę, idealnie usypia, wycisza i uspokaja :)
9 LUTEGO 2016
14 STYCZNIA 2016
18 STYCZNIA 2015
5 STYCZNIA 2015
30 GRUDNIA 2014
29 GRUDNIA 2014
24 GRUDNIA 2014
11 GRUDNIA 2014
Wszystkie wpisy