Zimaaa! Cholernie zimno na dworzu, oczywiście jestem już przeziębiona ;).
Zdjęcie z... piątku? Tak! Z piątku z Klaudią. Dziękuję, że wpadłaś, że się pośmiałyśmy, pogadałyśmy, wypiłyśmy pyszną kawę, pooglądałyśmy te krzywe papy na necie, zwłaszcza tego psa (haha!). Szkoda tylko, że bałwan nam nie wyszedł. Śnieg się nie lepił, ale marchewka za to przeżyła ;p.
W sumie to mamy niedzielę, a raczej końcówkę niedzieli.
Coś mi spokoju nie daje od jakiegoś czasu. Próbuję zająć czymś myśli, ale nadal to samo...
Jestem jakaś bez życia, bez nadziei. Nie wiem co się dzieje.
Tęsknię. Strasznie chujowe uczucie, czekać na kogoś długo, tęsknić, czekać, tęsknić, czekać...
Jakoś wszystko się sypie... bynajmniej do nowego roku będzie chujnia, cóż. "C'est la vie." ;)
Próbuję wprowadzić małe zmiany w swoim życiu. Powinnam chyba zacząć od ćwiczenia cierpliwości... Dobra.
Wybacz, nie będę na czyjeś zawołanie, nie będę trzymana w garści.
Chcę widzieć, że Tobie też zależy...
A tak na dobicie dzisiejszego, jakże"pięknego" dnia... nie ma to jak jeden przyjaciel mniej.
Dziękuję, dobranoc.
Nie umiem zrobić nic z tym, że czekam i czekam...
Upływa czas, nie wiem kiedy minął dzień
Nie wiem kiedy mój papieros zgasł.