dzdzień jak codzień.
Wszystko oparte na wzorowym schemacie. 8 rano, sklejone oczy i spocona pościel. kawa, papieros, krople w oczy, obcisłe stringi iair maxy, zbieranie po chacie hajsu. dobra mina w pracy, kawa, papieros, dokumenty, analiza, protokoły, spotkania i konsumowanie komplementów, własne biuro, odbija sie po ścianach rap uliczny.
resocjalizacja wśród towarzystwa po studiach z papierkiem ukończenia kursu prawego człowieka, śmiać mi się chcę jak wychodze, papieros, red bull, popierdalam sobie po mieście, morda się cieszy bo zaraz wciągnie kreske
cześć , cześc, siema, po zakupy wpadłam, dobrze jest ?
ręce z ekscytacji spocone, na mieście szerży się pogłoska że wróciła kolęda, wróciło moje podwórko, wrócił bunt i agresja, cały dzień chowana wyzwala się od wieczora do rana, sprzątając, myśląc i napierdalając dialogi z Bogiem, jutro zjazd, płacz i obdzieranie skóry z warg zębami, woda, sok , herbata i papieros.
dzień jak codzień. nowy rozdział na starych fundamentach.