Leżąc wśród gruzu,
Jedyne co widzę to kruki,
Piękne bezduszne ptaki cienia,
Zwiastuny śmierci.
Gdzie podziały się te poranki?
Zapach kawy i wzrok tępo wpatrzony
w jutrzenkę o brzasku.
Tam była przyszłość.
Usycham wśród martwej poezji,
tak bez wyrazu, bez emocji.
Niegdyś unosiłaś moją duszę,
Gdzieś pomiędzy sercem a pożądaniem.
Tak słodko umieram,
Spływam kroplą czerwonego wina po kieliszku,
Powoli mknę, by zostawić tylko brudną plamę na obrusie.
To nie ja, to nie moje przeznaczenie,
Powinienem zwilżać lekko Twe usta,
Powininem wypełniać je wytrawnym bukietem,
Przyprawić o dreszcze i zawrót głowy.
Lecz kim jestem jeśli nie denerwującą plamą na obrusie,
Którą usilnie spróbujesz doprać.
Chcę widzieć jak rozkwitasz, chce patrzeć jak przymykasz oczy,
Chcę widzieć jak toczysz łzy po policzkach, jak modlisz się by to się nie kończyło,
Chcę Cię trzymać, być, wypełnić.
Kiedyś rozkwitniesz, lecz co jeśli poza zasięgiem moich ramion?
Co jeśli przeklęto nas już u stóp naszego raju?
Inni zdjęcia: ... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24. unukalhaiMłoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906