Dni ekstazy
Pierwotny instykt,
Szarpiący, rozrywający,
poczucie udręki.
Wieczna ślepota i objawienie.
Zakłócenie równowagi,
Balans, spokój i cisza.
A gdzie zapach i mętność
porannej kawy,
Gdzie uśmiech w porannym słońcu?
Przeklinam Cię poranna jutrzenko,
Przeklinam Cię poranny wietrze.
I gdzie ten piekny sen,
I gdzie ten sens?
Zbierz swój plon,
Stwórz i poznaj wartość,
Cisza i spokój,
a jednak tak rozrywający krzyk.
Gdzie ta wędrówka,
słodka agonio, gdzie ten sen,
już sama się zatraciłaś.
Obmycie rąk,
Odbicie i lustro,
Żal i strach i nieustanne
Obmywanie rąk.
Podnieś wzrok,
Podnieś się, ucieknij,
Wyrwij się i przeklnij sam siebie.
Odmień się.
Rozczaruj mnie każdym oddechem,
Zrań mnie każdym słowem,
Obmyj ręce, obmyj.
Oddaj wszystko, a przede wszystkim siebie.
Zamknij oczy i się poddaj.
Rozstrój duszy,
Fałsz bytu,
Ta jedna błędna nuta.
Czyżbyś się pomylił?
Inni zdjęcia: ... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24. unukalhaiMłoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906