Poranne słońce wypala
Skórę na mojej twarzy,
Girlandy łez zapełniają
Bruzdy smutku na twarzy.
Echem odbita strata,
Jak wystrzał, hukiem
niesie ze sobą zgrozę.
Przykładam ręce do twarzy,
Wrzask bólu rozdziera
klatkę z powietrza wokół,
Patrzę na dłonie i widzę
Krew z Twojego serca.
Nię mogę domyć rąk,
Ni łzy, ni zwykły potok
Słów, które spijałaś
Z mych ust, jak
Słodkie wino,
Plamiące Twe wargi.
I żyć już nie pragnę,
Gdy przerywanym oddechem,
Strumieniem łez
Szepczesz, że mi ufałaś,
Że mnie kochałaś.
Obsesyjnie krążę nad
Zwłokami tego co jeszcze
Tak niedawno dawało mi
Promienie Twego uśmiechu.
Jam Ci Wiatrem, który
Pragnie tchnąć w to życie,
Jam Ci sępem rozdierającym
Pozostałości Twych uczuć.
Znalazłem Cię,
Przez pustkę niespełnienia,
Pragnę złożyć pocałunek
Na Twych ustach,
Przez łzy,
Objąć Cię welurą ramion,
Trzymać bezsilną w sercu
I wiedzieć, że nie przegraliśmy.
I powtarzam sobie mantrę:
Wyłącz człowieczeństwo,
Zostaw co ludzkie,
Zostaw ból, tęsknotę,
Ale słowa słabymi są,
Krzyk nie przedziera się
Przeze mnie samego,
Stoisz mu na drodze.
Dwa złamane serca,
Dwie miłości,
Dwaj odlegli sobie ludzie,
Jeden ból,
Jeden strach.
I unoszę się
Na skrzydłach bezsilnego gniewu,
Niech krawędź znów
Zdefiniuje moje życie,
Niech skonam, niech się wykończę.
Sprawdźmy ile może znieść człowiek,
Ile człowiek może wycierpieć,
Ile razy mogę umrzeć,
Ile razy mogę się modlić,
Ile razy mogę Ci powiedzieć,
Że wciąż Cię kocham.
Inni zdjęcia: ... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24. unukalhaiMłoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906