(c) Briegers 2009
Że co, że niby jaja wielkanocne już nieświeże?
Jest taka miejscowość, na Dolnym Śląsku, gdzie jeśli kiedyś Dobry Bóg pozwoli, chciałbym spędzić parę lat. Takich miejscowości jest pewnie więcej jednak urok tej pewnie na długo będzie mi jakoś mącił myśl.
A więc, czego mi trzeba, żebym się jakąś zapomnianą wioseczką zachwycił? Otóż:
położenia w dolince, otoczenia wzgórzami, które skutecznie blokują zasięg telefonów komórkowych
rzeczki, która będzie szemrała i przepływała samym środkiem
pięknych lasów dookoła
kotów zadbanych, które będą chodziły dookoła i za każdym
drewnianego kościoła z małą sygnaturką
objazdowego sklepiku
takiej ciszy i świętego spokoju, że autobusy stamtąd już tylko zawracają
przemiłych ludzi
Gdzie to jest? Ciii... Niech będzie, że to na razie tajemnica :)