photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 20 LIPCA 2011

Szarlotka w windzie

(c) Briegers 2011

 

Powróciwszy na łono krainy ojczystej z geometrycznego serca Rzeczypospolitej, po przywitaniu się "barankiem" z Henrykiem Rudosierścistym oraz uzyskawszy obfitą szramę na ręce od Czarnej Matury (między nami nadal nie ma przyjaźni, ach jak cienka jest granica między miłością a nienawiścią), postawnowiłem zapisać kilka wycinków z notatnika. Kolejność, jak zwykle, przypadkowa.

 

 

Film w wannie

Będąc w miejscu wiadomym zdobyłem się na szczyt burżuazyjnego rozpasania. Niektórzy w wodzie czytają książki (przemiła sprawa, sprawdziłem wcześniej), tym razem zaś przyszła pora na obejrzenie filmu. Produkcja dość interesująca tematycznie, acz przewidywalnie nudna i przereklamowana. W dodatku główna aktorka grając dwoma minami zgarnęła nimi Oscara (i aż się zastanawiałem czy tylko dlatego, że całą czarną robotę odrobiła dublerka?). Wracając do meritum - oglądanie w wannie sprawa dobra, no może poza tym, że trzeba dolewać ciepłą wodę, a woda szumi i zakłóca walory dźwiękowe. Ale poza tym środowisko idealne do wzruszających produkcji (acz ta do takich nie należała) - łzy zmieniały by tylko zasolenie reszty. Nieco mniej dobre do horrorów - przez przypadek można ze strachu zamiast schować się pod kołdrę to pod wodę i o, będzie tragedia. Do komedii też średnio, chyba że nalejemy mało wody. Trzęsąc się ze śmiechu można się zachłysnąć wodą i zalać sprzęt wyświetlający. Także Briegers radzi: z rozwagą dobierać filmy!

 

Szampon

Jeśli już przy wannie i sprawach kąpielowych jesteśmy, wpadł mi w ręce szampon, za pośrednictwem mojej M. w składzie którego mamy: Aqua (Water), Sodium Coceth Sulfate, Cucumis Sativus Extract, Sodium Cocoamphoacetate, Peucedanum Graveolens Extract, Capsicum Annuum Extract, Maris Limus Extract, Maris Aqua (Dead Sea Water), Punica Granatum (Pomegranate Peel) Extract, Brassica Oleracea (Broccoli) Extract, Parfum (Fragrance), Magnesium Chloride, Algea (Spirulina, Rhodella, Dunaliella), Spirulina Maxima Extract, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Gel, Citric Acid, Prunus Amygdalus Dulcis (Almond) Extract, Olea Europaea (Olive) Oil, Spinacia Oleracea (Spinach) Extract, Benzyl Alcohol, Lactic Acid, Centaurea Cyanus, Beta Vulgaris (Beetroqt) Extract, Simmondsia Chinensis Cera (Jojoba) Extract, Niacin, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Ginkgo Biloba Extract, Panthenol, Dehydroacetic Acid. Czyli na nasze, m.in. ogórek, koper (jeszcze śmietana i byłaby mizeria), pieprz zielony, woda z morza martwego, woda morska, brokuły, aloes, oliwa, migdały, szpinak, muł z morza, buraki. Słowem: bardziej do jedzenia niż mycia! Niby wszystko ładnie pięknie, ale primo: w zapachu, konsystencji itp. niczym się nie różni od innych chemicznych dziadostw. Secundo: na drugi dzień sucho jak diabli. Cena 65 zł. Jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać?

 

Złoty cytat nr 1 

-Widzisz ten las? 

-Widzę, i co? 

-To wszystko dla ciebie.

 

Cały las dla mnie?

 

Dewaluacja postępująca

O dewaluacji tytułów zawodowych i naukowych pisałem już nie raz. Ale znajduję coraz to lepsze okazy. Taki jak ten: szanowny pan dr nauk ekonomicznych robi seriami słabej jakości zdjęcia "z rąsi" żeby później czym prędzej wrzucić "fejsa". Żeby nie było: wspomniany osobnik będzie miał jeszcze kilka tysięcy okazji zrobić zdjęcie/żeby mu zrobiono zdjęcie. Ale nie, trzeba się pochwalić "i jusz".

A tak nawiasem mówiąc: nic nie mam (oprócz worka z cementem) do wyższych szkół prywatnych, ale nadawanie przez te szkoły tytułów dr i hab.(!) jest dla mnie mocno mocno dyskusyjne.

 

Złoty cytat nr 2

-Chcesz szyszkę? 

-?

-Oto szyszka. W dowód mej miłości.

 

Wniosek: nawet szyszka może być dowodem miłości.

 

Cyfrowe nie znaczy dobre

Postępująca cyfryzacja wszystkiego i wszędzie sprawia, że praktycznie wszyscy się na tę technikę przestawiają. Nawet nie mając możliwości wiedzieć i porównać jakość. O co chodzi. Otóż będąc w miejscu wiadomym zauważyłem potężną tendencję osób 50+ do naśladowania swych dzieci i wnuków - oto tata, mama, babcia, dziadek dorobiwszy się "komóry" z "aparatem cyfrowym" nagminnie chodzi i pstryka nią zdjęcia nawet w zupełnych ciemnościach, bez lampy błyskowej. No bo przecie wszyscy mówią, że te cyfrowe w telefonie to lepsze bo się na komputer wrzuca, o. I zapomina się, że zupełnie tani kompakcik, analogowy, na kliszę (no może bez przesady) - albo tani aparat będzie o niebo lepszy niż robienie zdjęć komórką, w formacie często nie większym niż 320x240 "pixli". Ale moda to moda, postęp to postęp. Nie pozostaje nic innego jak czekać, aż idąc z biegiem postępu technologicznego wspomniane grupy wiekowe odziedziczą Galaxowe i Ajponowe aparaty.

 

Szalotka w windzie

Mowa ciała jest dziwna, zdradliwa i często chyba za dużo sobie dopowiadamy. Chociaż jeśli dwóch niezależnych obserwatorów widzi podobne rzeczy podobnie to to jest jednak chyba zastanawiające, czyż nie?

 

Jeśli 4 krotnie z rzędu jedząc gorącą (z mikrofali) szarlotkę z lodami (z Zielonej Budki) waniliowymi, bitą śmietaną (z puszki) i truskawkami (takwoż), popijając capuccino italiano (z prawdziwego ekspresu. Całość pomimo sztuczności bardzo bardzo dobra, szczególnie na słoneczne lipcowe popołudnie, ale 15 zł za taki zestaw to nieco za dużo) obsługa nie podchodzi z rachunkiem tylko trzeba się fatygować do niej (a do wszystkich dookoła norymalnie) do nomen omen kontuaru, to wiedz że coś się dzieje.

 

Jeśli 4 krotnie z rzędu po wjechaniu 27 pięter w górę po kilku minutach, gdy jesteśmy na górze i chcemy zjechać w dół okazuje się, że w ciągu tych kilku minut zawsze ta sama obsługa która nas wiozła w górę zawsze szła na przerwę i w dół wiezie nas kto inny, to wiedz że coś się dzieje.

 

A może to tylko przypadek, phi.

 

Choleryk

Jazda samochodem, który właśnie dokonuje swojego żywota, w upale sięgającym wewnątrz metalowej puszki, którą jest, sięgającym ponad 40 stopni jest dla siebie samego wyzwaniem. Jazda z kimś jest wyzwaniem podwójnym i potęguje się do kwadratu co każde 100 km i 100 ml wylanego potu. Niniejszym wszystkim, którzy mieli okazję ze mną tego doświadczyć - serdecznie współczuję.

 

Pieniądze

Dzie piniądze są za las. Nie lubimy rozmawiać o "pieniążkach", a jeszcze bardziej nie lubimy o nich pisać. Ale skoro petunia non omlet (olet, czy jakoś tam) to kilka reguł: zawsze licz dwa razy. zawsze licz resztę. Zawsze licz i wkładaj na miejsce do tego przeznaczone. Zawsze licz na siebie. Amen.

Komentarze

callina jaki to szampon bo jestem ciekawa?? :)
25/07/2011 11:39:13
~tom Ten kurewski fotoblog sam zmienia pierwszą literę w moim podpisie na małą!!! No co za debil!!!!
21/07/2011 20:37:00
~tom Ten film jest BEZNADZIEJNY!!!

Zdjęcia z rąsi idą na fejsia! Już nie mogę się doczekać nastepnej partii...

A jak nie chcą dać rachunku, zacznij wychodzić - zobaczysz jak szybko przybiegną :D

Amen, amen dico tibi: amen!

21/07/2011 20:36:20

Informacje o briegers


Inni zdjęcia: Młoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24